Wiele brytyjskich farm już wkrótce znajdzie się w trudnej sytuacji. Rząd planuje zakończyć program, dzięki któremu zatrudniały one pracowników sezonowych z Europy Wschodniej - alarmuje tygodnik “The Economist”.

Program SAWS (Seasonal Agricultural Workers Scheme) został wprowadzony w 1994 roku, aby zachęcić studentów zza granicy do tymczasowej pracy w Wielkiej Brytanii. Szybko jednak zmienił on swoją formę. Najczęściej korzystali z niego sezonowi pracownicy m.in. z Polski, pracując na brytyjskich farmach.
Po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej większość Polaków szybko zaczęła zmieniać pracę. Dowolność wyboru zawodu na otwartym rynku pracy spowodowała, że osoby z Polski pracowały na famach przeciętnie tylko 10 tygodni przed zmianą zatrudnienia.
Podobnego efektu farmerzy spodziewają się po otwarciu brytyjskiego rynku pracy dla Bułgarów i Rumunów. Domagają się oni od rządu podjęcia kroków umożliwiających im zatrudnianie osób spoza Europy.
Rząd twierdzi jednak, że program SAWS powinien zostać wstrzymany. Argumentuje to 2,6 milionami bezrobotnych Brytyjczyków. Twierdzi, że stworzone w ten sposób miejsca pracy będą bardziej atrakcyjne niż pozostawanie na zasiłkach.
Naiwność tego założenia podkreśla “The Economist”. Tygodnik twierdzi, że brytyjscy pracownicy są bardzo zawodni, opierając to na przykładzie programu walki z bezrobociem w Angus w Szkocji. Większość Brytyjczyków zbierających w jego ramach jagody rezygnowało w ciągu tygodnia. Twierdzili, że ta praca “nie jest dla nich”.


Komentarze 4
Jak zwykle praca nie dla nich. I teraz bedzie to samo. Jak tylko wstrzymaja ten program wybuchnie strajk lub Bog wie co bo farmerzy beda o pomste do nieba wzywac o tych brytoli co teraz NIBY placza ze poszliby jak by nie "ci cholerni imigranci" a teraz sie opierdalaja. Wiem doskonale jak to wyglada. Przez 5 lat pracowalem w Argosie. Przez pierwsze 3 lata robili niesamowite zyski, prawie zero posuniec i opoznien, bo 70% agecyjnych jak nie wiecej to byli Polacy. Pozniej przyszedl credit crunch i zaczeli zatrudniac samych brytoli. Przysiegam ze takigo syfu, nienawisci i chaosu nie widzialem. Nie dosc ze robota byla "odjebana" a nie zrobiona to do tego toalety polamane, pomazane wszelkiego rodzaju wyrazami wlacznie z "get back to ur f****k country u polish c***s etc itp. Teraz placza za polakami ale juz jest za pozno bo skurwysyny zatrudnienia stalego tez nie dali wiec ci bardziej ogarnieci zmienili praca a nowych juz nie ma bo na agencji zapierdalac to juz sie nie oplaca z pl w ogole wyjezdzac. Zaplacisz za mieszkanie zarcie i tyle masz.
Jeszcze beda plakac z powrotem za tymi "f. imigrants" ale juz bedzie za pozno. No chyba ze rumuni i bulgarzy zaczna sie zjezdzac i zap... jak dzikie osly za pol grosza i historia znowu zatoczy kolo.
oj beda sie zjezdzac,beda...
W Dundee jest tak, farmy dookola, w miescie tysiace dresiarzy na benach a na farmach tyraja nasi i litwini bo teortycznie dla loklanych nie ma pracy. PERPETUM MOBILE.
Pracowalem na farmie owocow dwa razy i przyznam ze to najgorsza praca jaka wykonywalem. Jesli sie chce zarobic to trzeba schowac swoja dume, uodpornic sie na bol kregoslupa i zapi..lac
O spaniu w nedznych warunkach, taplaniu sie w blocie aby wyrobic limit i supervizorach-zlodziejach juz nie wspomne.
Praca dla hardkorow i zdesperowanych emigrantow ktorzy zacisna zeby i nie skarzac sie beda pchali ten wozek do przodu.
Dla nich te 3tys fuli ktore zarobia wystarcza na caly rok spokojnego zycia lub upragniony zachodni samochod.
Wiec wcale sie nie dziwie miejscowym, mozna sobie znalezc prace w lokalnym tesco, jakims warehousie, czy gdziekolwiek indziej i kazde z tych zajec bedzie lzejsze niz zbieractwo, a i pieniadze podobne, albo... poprosic o JSA i pic spokojnie w domu cidera.
Zgłoś do moderacji