Do góry

Demografowie SGH: stabilizacja kluczowa przy planowaniu rodziny

Stabilizacja jest najważniejsza dla osób planujących rodzinę – Polacy decydują się na dzieci, gdy są w związku małżeńskim, oboje mają pracę i nie muszą wynajmować mieszkania – wynika z badania przeprowadzonego przez demografów ze Szkoły Głównej Handlowej.

Wśród osób bezdzietnych w wieku 20–39 lat tylko 12 proc. osób deklaruje, że nie zamierza mieć potomstwa. Fot. nromagna (CC BY 2.0)

Badanie jest częścią międzynarodowego projektu badawczego GGS-PL (Generacje, rodziny i płeć kulturowa) realizowanego przez Instytut Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej w ramach międzynarodowego programu badań GGP (Generations and Gender Programme). Przeprowadził je zespół pod kierownictwem prof. Ireny Kotowskiej z Zakładu Demografii Szkoły Głównej Handlowej.

Dyskutujemy o tym, że w Polsce ma wzrosnąć liczba urodzeń. Te urodzenia nie wzrosną w ciągu najbliższych 30 lat. Nie ma na to szans z demograficznego punktu widzenia. Dlaczego? Ponieważ to, ile jest urodzeń, zależy od tego, jak często kobiety w określonym wieku rodzą dzieci i od tego, ile tych kobiet jest - mówiła prof. Kotowska.

Dodała, że według prognoz Eurostatu współczynnik dzietności charakteryzujący średnią liczbę dzieci przypadającą na kobietę w wieku rozrodczym wzrośnie z wartości 1,4 do 1,6, jednak wciąż będziemy mieć do czynienia ze spadkiem liczby urodzeń, ponieważ spada liczba kobiet w wieku 20-29 lat, czyli takim, w którym najczęściej rodzą dzieci.

W latach 70. i 80. odsetek poczęć w związkach nieformalnych wynosił poniżej 5 proc. Fot. daily sunny (CC BY 2.0)

Jej zdaniem szansą na zahamowanie spadku urodzeń jest zachęcanie do macierzyństwa kobiet w wieku 30–39 lat, bo w najbliższym czasie tych kobiet będzie więcej. Jednak - jak podkreśliła prof. Kotowska - podejmując działania na rzecz dzietności, musimy mieć świadomość, że efektem będzie w najlepszym wypadku ograniczenie spadku urodzeń w najbliższych latach, a nie wzrost.

Zespół prof. Kotowskiej zbadał, co wpływa na plany rodzicielskie Polaków. Jak przekonywała dr Monika Mynarska z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Polacy chcą mieć dzieci, jednak by zrealizować swoje plany prokreacyjne potrzebują stabilizacji - m.in. pracy i mieszkania. Wśród osób bezdzietnych w wieku 20–39 lat tylko 12 proc. osób deklaruje, że nie zamierza mieć potomstwa, 42 proc. chce mieć dziecko w dalszej przyszłości, zaś 47 proc. - w ciągu trzech lat.

W przypadku planowania drugiego dziecka sytuacja wygląda trochę inaczej. Aż 32 proc. rodziców jednego dziecka nie zamierza powiększać rodziny. Niewielki odsetek badanych (16,3 proc.) chce mieć dziecko w dalszej przyszłości, ale ponad połowa (51,2 proc.) planuje je w ciągu trzech lat. “Można więc uznać, że osoby, które mają już jedno dziecko albo relatywnie szybko myślą o dziecku kolejnym, albo w ogóle porzucają dalsze plany prokreacyjne” - mówiła badaczka. Podkreśliła, że w przeważającej większości plany te obarczone są dość dużym stopniem niepewności.

Badania pokazały, że osoby bezdzietne planują dziecko, kiedy są w związku małżeńskim i kiedy oboje partnerzy mają pracę. Co ciekawe, wysokość zarobków nie okazała się istotna, ważniejsze jest to, że oboje mają stały dochód. Bardziej precyzyjnym, konkretnym planom prokreacyjnym sprzyja również sytuacja, gdy partnerzy nie muszą wynajmować mieszkania - albo mają własne, albo mieszkają przy rodzinie.

“Potwierdza się to, że kluczowym słowem jest tu stabilizacja” – podkreśliła Mynarska.

Dodała, że w badaniach pojawił się bardzo newralgiczny punkt, jeżeli chodzi o wiek kobiet – czas, kiedy bardzo intensywnie myślą o macierzyństwie, jeżeli jeszcze są bezdzietne - wiek 30–34 lata.

“Jeżeli kobiety do tego wieku nie mają potomstwa, to jest to moment, kiedy macierzyństwo zaczyna bardzo silnie dominować w ich planach. To potwierdza, że opóźnianie macierzyństwa nie oznacza całkowitej rezygnacji” - podkreśliła.

Jak wynika z badań, wciąż większość dzieci w Polsce rodzi się w związkach małżeńskich. Nie oznacza to, że Polacy nie wchodzą w związki nieformalne (kohabitacyjne), jednak najczęściej poprzedzają one małżeństwo. Obecnie wejść w tego rodzaju związki jest nawet więcej niż wejść bezpośrednio w małżeństwo, ale nie oznacza to, że jest ich więcej niż małżeństw. Małżeństwo jest nadal najważniejszą formą życia rodzinnego, a związki nieformalne stanowią tylko 4 proc. związków, w które wchodzą kobiety.

Udział wejść w związki nieformalne jest wysoki, ale te związki po prostu nie są zawierane na tak długi czas jak małżeństwa. One są krótkie i najczęściej ludzie z kohabitacji przechodzą w małżeństwo - wyjaśniła dr Anna Matysiak z zespołu, który prowadził badania.

Jej zdaniem związki nieformalne w Polsce zawierane są przez partnerów, którzy w zasadzie planują małżeństwo, ale chcą sprawdzić, jak im będzie razem.

Jest to taki związek tworzony na próbę, dlatego w Polsce te związki są dosyć krótkie. Wśród kobiet urodzonych w roku 1970 bądź później jedna trzecia kohabitacji zakończyła się po upływie roku, a jedna trzecia przetrwała dłużej niż trzy lata - poinformowała. Dodała, że ok. 80 proc. tych związków przekształciło się w związek małżeński.

Jak wynika z badań, wciąż większość dzieci w Polsce rodzi się w związkach małżeńskich. Fot. Emery Co Photo (CC BY-SA 2.0)

W związku z tym, że jest to “związek na próbę”, dzieci w nim raczej się nie rodzą. - Przeważnie ludzie wychowują dzieci w małżeństwie, jednak zjawisko posiadania dzieci w związkach nieformalnych też się w Polsce rozpowszechnia - mówiła Matysiak.

Badania jednak pokazują, że choć rośnie odsetek poczęć w związkach nieformalnych, liczba dzieci urodzonych i wychowywanych w tego typu związkach wciąż jest stosunkowo niska, choć również rośnie. Oznacza to, że kiedy para spodziewa się dziecka, często decyduje się na małżeństwo.

W latach 70. i 80. odsetek poczęć w związkach nieformalnych wynosił poniżej 5 proc. W drugiej połowie poprzedniej dekady w kohabitacji poczynanych było ok. 23 proc. dzieci, rodziło się około 14 proc., natomiast wychowywanych było mniej - dzieci poniżej pierwszego roku życia stanowiły ok. 12 proc., a dzieci w wieku do dwóch lat ok. 8–9 proc.

Pozostawanie w związku nieformalnym i wychowywanie w nim dzieci raczej nie jest przejawem indywidualistycznego stylu życia, zmian w systemie wartości przejawiających się tym, że manifestujemy naszą odrębność, odmienny styl życia, kontestujemy małżeństwo. Jest to bardziej związane z faktem, że coś nam się w życiu nie udało, zaobserwowaliśmy, że w związkach coś się nie wiedzie lub napotykamy jakieś ograniczenia i to nas skłania ku temu, by pozostać w kohabitacji i nie decydować się na małżeństwo - powiedziała Matysiak.

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis

Komentarze 18

bus_37
Dundee
24 200 114
bus_37 Dundee 24 200 114
#110.06.2013, 09:29

Analizy, statystyki, badania...

bus_37
Dundee
24 200 114
bus_37 Dundee 24 200 114
#210.06.2013, 09:34

W latach 70. i 80. odsetek poczęć w związkach nieformalnych wynosił poniżej 5 proc. W drugiej połowie poprzedniej dekady w kohabitacji poczynanych było ok. 23 proc. dzieci, rodziło się około 14 proc., natomiast wychowywanych było mniej - dzieci poniżej pierwszego roku życia stanowiły ok. 12 proc., a dzieci w wieku do dwóch lat ok. 8–9 proc.

Czyli ze zaszlo w ciaze 23% konkubinatow, ale do drugiego roku zycia dozylo ino 8-9% dzieci. Rozumie ze pozostala czesc skonczyla w beczkach po kapuscie i na sliskim kocyku?

Poprawcie mnie bo moze sie jeszcze nie dobudzilem porzadnie :|

MakasUK
78 455
MakasUK 78 455
#310.06.2013, 09:48

Z tym, że małżeństwo wcale nie gwarantuje idealnego dzieciństwa dziecku ani tego też, że para będzie szczęśliwsza. Artykuł jest prorodzinny, ale rzeczywistość jest inna. Już nie wierzy się w nieśmiertelność i niezawodność małżeństwa, a niż demograficzny w Polsce wynika między innymi z niesprzyjającej sytuacji ekonomicznej.

Profil nieaktywny
weeges
#410.06.2013, 09:51

wychodzi na to,ze smiertelnosc wsrod niemowlat i dzieci, jest wieksza niz w czasach jaskiniowych lub przedjaskiniowych....

- Pozostawanie w związku nieformalnym i wychowywanie w nim dzieci raczej nie jest przejawem indywidualistycznego stylu życia, zmian w systemie wartości przejawiających się tym, że manifestujemy naszą odrębność, odmienny styl życia, kontestujemy małżeństwo. Jest to bardziej związane z faktem, że coś nam się w życiu nie udało, zaobserwowaliśmy, że w związkach coś się nie wiedzie lub napotykamy jakieś ograniczenia i to nas skłania ku temu, by pozostać w kohabitacji i nie decydować się na małżeństwo - powiedziała Matysiak.

a moze by tak nie odbierac glowie rodziny lub mlodym malzenstwom 2/3 zarobionych pieniedzy ??

A wieta lemingi czemu trzeba podwyższyć VAT na ubranka dla dzieci? A czto by starczyło na ulgi dla dzieci! Buahahahahaha. A wieta lemingi, czemu trzeba podwyższyć składkę na ZUS? A czto by starczyło na publiczna opiekę zdrowotną!
Buahahahahaha A wieta lemingi, paczemu treba dać na emerytury dla Italiancow? A czto bysta mieli bolszego poljiaka w parlamencie europejskim! Buahahahahaha A wieta, lemigi czemu treba podwyższyć koszty pracy? A czto by starczyło na urzędy pracy! Buahahahaha.A wita lemingi, czemu treba płacić abonament RTV?? A czto byśta o tym wszystkim wiedzieli z telewizorni ! Buahahahahahaha. :D:D:D:D

MakasUK
78 455
MakasUK 78 455
#510.06.2013, 09:58

Jej zdaniem szansą na zahamowanie spadku urodzeń jest zachęcanie do macierzyństwa kobiet w wieku 30–39 lat, bo w najbliższym czasie tych kobiet będzie więcej.

Która trzeźwo myśląca kobieta zdecyduje się na pierwsze dziecko w wieku 39 lat...

Profil nieaktywny
weeges
#610.06.2013, 10:06

Która trzeźwo myśląca kobieta zdecyduje się na pierwsze dziecko w wieku 39 lat...

juz ci wymienie:
szenyszyn, sroda, sztuta i arcy kobieta wszech kobiet, taka ktora powoduje "zwod" u kazdego chlopa - anna grodzkie...

Profil nieaktywny
weeges
#710.06.2013, 10:11

Jak wynika z badań, wciąż większość dzieci w Polsce rodzi się w związkach małżeńskich.

zle napisali - jak wynika z badan, najwiecej dzieci polskich rodzi sie w uk ,tam gdzie panuje zgnily kapitalizm i wolnosc rynkowa....

w polsce nam milosciwie panujacy wodz troskliwie otacza nas swoja opieka i miloscia troskliwie zwalczajac wszelakie przejawy zabobonnego heteroseksualizmu i wojojacego faszystowskiego kapitalizu wolnorynlowego.

dzieki jego wiedzy ekonomicznej powstrzymal kapitalistow-zysyskiwaczy podatkami i nalotami brygad zus-fiskus.
martwiac sie o nasze bezpieczentwo postawil 5tys fotoradarow aby ci kapitalisci nie zabili nas na autostradach...

MakasUK
78 455
MakasUK 78 455
#810.06.2013, 10:13

kapitalizm w UK? strasznie socjalny ten kapitalizm :P

Profil nieaktywny
NEDD
#910.06.2013, 11:39

To byl kapitalizm, dawno temu.

Pierwsza fota swietna. Podpis pod ta fota powinien brzmiec- "dziecko wlasnie uswiadomilo sobie, że urodzilo sie w polsce".

kijevna
18 941
kijevna 18 941
#1010.06.2013, 14:20

ad 5 - nie chodzi koniecznie o to pierwsze dziecko, ale o to, żeby kobiety, które już urodziły decydowały się później na kolejne...

ad 2. jak dla mnie to znaczy, że 9% się pobrało z okazji zajścia jeszcze przed urodzeniem, 2% tych dzieci urodzonych w konkubinacie nie miało roku jak ich rodzice się pobrali/rozstali, kolejne 3,4% to te, których rodzice w następnym roku wzięli ślub/rozstali się... czyli badanie było przeprowadzone na jakiejś reprezentatywnej grupie i sprawdzano, co sie działo rok i dwa lata od pierwszego badania, mogę się mylić, ale inaczej nie mialoby to sensu

bus_37
Dundee
24 200 114
bus_37 Dundee 24 200 114
#1110.06.2013, 14:29

@10

Tak to jest jak sie wyrywa wyniki z kontekstu.

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#1210.06.2013, 21:59

Demografowie SGH: stabilizacja kluczowa przy planowaniu rodziny
mlj 07:44, 10.06.2013
www.naukawpolsce.pap.pl, Agata Kwiatkowska

Stabilizacja jest najważniejsza dla osób planujących rodzinę – Polacy decydują się na dzieci, gdy są w związku małżeńskim, oboje mają pracę i nie muszą wynajmować mieszkania – wynika z badania przeprowadzonego przez demografów ze Szkoły Głównej Handlowej."

* * *

bus_37
#1 | Dziś - 09:29
Analizy, statystyki, badania...
________________________________

A wszystko po to, aby jakiś pierdziel poczuł się potrzebny. Cholernie to odkrywcze, ze stały partner, praca i własna chałupa oaznacza stabilizację niezbędną do normalnego funkcjonowania rodziny. Tym bardziej opornym na wyciąganie logicznych wniosków powinno wystarczyć zestawienie statystyk z Polski i Wielkiej Brytanii.

bus_37
Dundee
24 200 114
bus_37 Dundee 24 200 114
#1310.06.2013, 22:00

Czy sie liczy, czy sie mierzy dwa tysiace sie nalezy.

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#1410.06.2013, 22:03

Jej zdaniem związki nieformalne w Polsce zawierane są przez partnerów, którzy w zasadzie planują małżeństwo, ale chcą sprawdzić, jak im będzie razem.

- Jest to taki związek tworzony na próbę, dlatego w Polsce te związki są dosyć krótkie. Wśród kobiet urodzonych w roku 1970 bądź później jedna trzecia kohabitacji zakończyła się po upływie roku, a jedna trzecia przetrwała dłużej niż trzy lata"
___________________________________________

Jestem ciekaw metodologii tych badań, oraz danych, na których oparto statystyki. Ankiety rozdawano po mszy wieczornej, gdzieś w środku tygodnia?

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#1510.06.2013, 22:05

W latach 70. i 80. odsetek poczęć w związkach nieformalnych wynosił poniżej 5 proc. W drugiej połowie poprzedniej dekady w kohabitacji poczynanych było ok. 23 proc. dzieci, rodziło się około 14 proc., natomiast wychowywanych było mniej - dzieci poniżej pierwszego roku życia stanowiły ok. 12 proc., a dzieci w wieku do dwóch lat ok. 8–9 proc.

- Pozostawanie w związku nieformalnym i wychowywanie w nim dzieci raczej nie jest przejawem indywidualistycznego stylu życia, zmian w systemie wartości przejawiających się tym, że manifestujemy naszą odrębność, odmienny styl życia, kontestujemy małżeństwo. Jest to bardziej związane z faktem, że coś nam się w życiu nie udało, zaobserwowaliśmy, że w związkach coś się nie wiedzie lub napotykamy jakieś ograniczenia i to nas skłania ku temu, by pozostać w kohabitacji i nie decydować się na małżeństwo - powiedziała Matysiak."
_________________________________________

I wszystko jasne- 23% rodziców to zwykli nieudacznicy. Wina Tuska.

Kur*a, jak mi jeszcze raz któryś wypełni ankietę na emito... ;)

kijevna
18 941
kijevna 18 941
#1610.06.2013, 22:12

weź pod uwagę też ten artykuł, co tu był dyskutowany parę dni temu esha - o tym, że Polki nie rodza dzieci, bo są egoistkami, a tu proszę - kolejne badanie i kolejne teoryje...

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#1710.06.2013, 22:38

http://www.sgh.waw.pl/prywatne/amat...

http://www.sgh.waw.pl/kolegia/kae/A...

Za co te 50 kafli?

Nauka schodzi na... pomarańcze. :/

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#1810.06.2013, 22:47

To jest fajne:

http://www.wprost.pl/ar/403104/Krwa...

10% spindoliło. I nadal nie widzę, aby ktokolwiek wyciągnął z tego logiczne wnioski-ta sama Kotowska:

"Prof. Irena Kotowska, demograf z SGH powiedziała "Rz", że ta grupa miała być nadzieją Polski. Młodzi, którzy opuścili kraj, mieli zakładać rodziny w Polsce. - Tracąc ich ponosimy olbrzymią stratę - dodała prof. Kotowska. "

"Mieli zakładać", nie oznacza, że zakładaliby. O czym świadczy... porównanie dzietności w Polsce i w UK.
Kuźwa, mnie szokuje, że do wyciągnięcia na wierzch pewnych "oczywistych oczywistości" zatrudnia się sztab ludzi na państwowym garnuszku. I nadal nic, czarna dupa.