Rząd Wielkiej Brytanii uważa, że utworzenie szkockich struktur wojskowych w przypadku niezależności może poważnie wpłynąć na obciążenie finansów publicznych.

Stacja BBC dotarła do obszernego, liczącego 86 stron raportu, przygotowanego przez Ministerstwo Obrony (MoD), który przedstawiony miał zostać na posiedzeniu Komitetu Obrony Narodowej. Analiza zawarta w raporcie sugeruje, że utworzenie szkockich struktur wojskowych będzie złożonym i skomplikowanym procesem.
Dokument skupia się przede wszystkim na aspekcie finansowym i organizacyjnym oraz problemach wynikających z braku integracji wojskowych struktur w całej Wielkiej Brytanii. W raporcie można przeczytać, że adaptacja struktur obrony Szkocji spowoduje znaczne obciążenie finansów publicznych niepodległego państwa. Trudno przewidzieć, jak długo będzie trwać praca nad zintegrowaniem sił zbrojnych, struktur dowodzenia, kontroli oraz innych elementów, niezbędnych w celu sprawnego funkcjonowania. Ponadto analiza wskazuje na problemy związane z negocjacjami nad aktywami takimi jak sprzęt, bazy, infrastruktura i zobowiązania finansowe.
Tymczasem szkocki rząd, jeśli we wrześniowym referendum osiągnie zamierzony cel, proponuje przeznaczyć na struktury wojskowe 2,5 mld funtów. Rzecznik rządu zapowiedział również, że Szkocja skupi się przede wszystkim na siłach konwencjonalnych, które będą odgrywały główną rolę w obronie kraju, tym samym dając do zrozumienia, że niezależna Szkocja nie zamierza “tracić miliardów funtów” na broń jądrową. Jednocześnie podkreślił, że Szkocja jest za utrzymaniem wszystkich aktualnych baz wojskowych, w tym Faslane, która będzie główną bazą marynarki wojennej.
Źródło: OpenScotland za bbc.co.uk



Komentarze 3
dzielenia skory na niedzwiedziu ciag dalszy. Pensje i nagrody pewnie juz poustalano juz dawno. kto bedzie krolem czy premierem rowniez. Jedno co mi sie cisnie na usta:
laetificat stultum grandis promissio multum
rząd UK jest zatroskany tym co będzie się działo w niezależnej Szkocji? to dziś jest prima aprilis? :D
Gdy byłem małym chłopakiem, rysowałem plany nieistniejących miast, i mapy nieistniejących państw, toczyłem kampanie i wysyłąłem do boju armie plastikowych żołnierzyków.
Teraz politycy grają w najróżniejsze mutacje "Simsów" i "Civilisation", a po każdej ukończonej (lub nie) turze udzielają wywiadów dla mediów.
Jest jeszcze jedna różnica: mnie nikt za te pierdoły nie musiał płacić.
Zgłoś do moderacji