Po dwudniowym strajku pocztowców, Royal Mail stara się uporać z około 30 milionami zalegających w urzędach listów i paczek – podaje BBC.
Związek zawodowy Communication Workers Union szacuje, że liczba niedoręczonych z powodu protestów przesyłek sięga nawet 65 milionów.
Związkowcy zapowiadają, że jeżeli do czwartku następnego tygodnia nie dojdzie do porozumienia z zarządem Royal Mail w kwestii reformy warunków pracy, pracownicy poczty rozpoczną kolejny – trzydniowy protest.
W strajku, który miał miejsce w miniony czwartek i piątek, udział wzięło około 78 tysięcy osób.


Komentarze 16
I co im z tego przyszło? 2 dni strajkowali, teraz będą zapieprzać za pięciu... A bezrobocie duże - zawsze można ich zastąpić nowymi siłami, które nie będą strajkować, przynajmniej na początku...
agnes t. : ale ty chyba nie rozumiesz idei strajkow? nie wiesz tez chyba o co w tych strajkach chodzi..jesli chcesz sobie poczytac to wejdz na www.royalmailchat.co.uk
a moze jestes zazdrosna ze mamy zwiazek zawodowy ktory walczy w naszym imieniu przeciwko menadzerom ktorzy probuja zniszczyc te prace? pamietaj ze bez wzgledu gdzie pracujesz mozesz sie zapisac do zwiazku i nie bedziesz juz musiala pytac menadzera :''jak wysoko?'' po tym jak ci powie: ''skacz!''..
Niech strajkuja po godzinach.Zadarmo.Od poniedzialku czekam na wazny list(lokalna przesylka)Zwiazki zawodowe sobie wymyslili...Praca byla, wynagrodzenie nienajnizsze, gdyby nie plecy zwiazkow zawodowych, nikt, obecnej sytuacji na rynku pracy nie wychyliby sie, by strajkowac.
http://www.youtube.com/watch?v=184N...
Piotr2006, ale sami sobie krzywdę robicie... Ja rozumiem, że jesteście zdesperowani, bo torby lekkie nie są, a i zwykły obywatel odczuje te protesty i będzie miał pretensje do RM i będzie od nich żądał odszkodowania etc. Ale jeśli RM będzie musiał zapłacić za dużo lub za duże odszkodowanie, to po prostu zwolni swoich pracowników i zatrudni sobie nowych... Nie wiem, co lepsze... No i ten nawał pracy po 2 dniach strajku - opłaci się?
Kama ma rację: macie pracę, nie zarabiacie L5.80 - przy kryzysie to sami na siebie bat kręcicie...