Do góry

Polak Polakowi wilkiem

Przyjaźnimy się i pomagamy sobie nawzajem, mimo że kilka razy zostaliśmy skrzywdzeni czy wykiwani. Jednocześnie ostro twierdzimy, że Polak Polakowi wilkiem. Czy powinniśmy więc trzymać się razem?

Więcej niż połowa ankietowanych Poles Apart UK w badaniu przeprowadzonym przez Polarity UK na zlecenie Cooltury odpowiedziało, że tak. Tylko 1 na 10 nie czuje takiej potrzeby, choć 32% nie potrafi się do tej kwestii ustosunkować, co pozwala przypuszczać, że przynależność do pewnej grupy ze względu na jej etniczne pochodzenie może przestawać być dla nas istotna.

Niemal wszyscy badani udzielili kiedyś Polakowi na emigracji jakiegoś rodzaju pomocy, średnio w pięciu różnych sytuacjach – od wsparcia rozmową i poradą (78%), pomocy w znalezieniu pracy (73%), pomocy w urzędach/instytucjach (63%), przy ogólnie rozumianym rozpoczęciu życia w UK (59%), przez pożyczkę finansową, pomoc w znalezieniu mieszkania lub danie schronienia u siebie w domu. Więcej niż połowa przedstawiła też takiego Polaka w kręgach swoich znajomych. I w polskim środowisku dalej się obracają – o czym świadczą odpowiedzi o stosunku do Polaków – 73% ma zaufanych polskich przyjaciół (choć nie ogranicza się do kontaktów wyłącznie z Polonią) i wśród nich wybiera sobie znajomych i przyjaciół (27%).

Podobne do respondentów obserwacje i przemyślenia ma Dave Adcock, Brytyjczyk, Project Manager organizacji EU Welcome z Southampton, który od 4 lat pracuje z Polakami i pomaga im w zorganizowaniu sobie życia na emigracji. – Zauważyłem, że większość Polaków nie lubi formalnych zrzeszeń, stowarzyszeń czy zebrań z innymi Polakami, ale wolą przebywać w swoich małych grupach pośród przyjaciół i rodziny.

Gosia Demetriou, pracownik socjalny w UK, która od kilku lat radzi czytelnikom Cooltury w najróżniejszych sprawach społecznych, prawnych, ekonomicznych itp. mówi, że nie jest zaskoczona, że ogromna większość pomagała lub pomaga sobie nawzajem.

"Nie dziwi mnie tak wysoka liczba ludzi, którzy zaoferowali pomoc innym, ponieważ najczęściej są to osoby, które znały się wcześniej lub mają wspólnych znajomych. Dość rzadko zdarza się, żeby ktoś przyjeżdżając do nowego państwa, miał już zorganizowane mieszkanie i pracę. Więc wsparcie tych, którzy już tu są, jest absolutnie bezcenne i konieczne. Motywacją takiej pomocy jest też poczucie empatii, czyli własne zrozumienie czyjejś sytuacji."

W świetle przyznania się do niesienia różnorodnej pomocy Polakom za granicą oraz do obracania się w polskim gronie, aż 60% z nas twierdzi, że Polak jest Polakowi wilkiem. Może to wynikać ze złych doświadczeń z Polakami, ponieważ aż ¾ respondentów zostało oszukanych lub skrzywdzonych przez rodaków, z czego większość doznała tego parokrotnie, a 10% wielokrotnie. Autorka badania Joanna Szczedor z Polarity UK podkreśla jednak, że "negatywnie doświadczenie Polaków nie miało wpływu na odpowiedź (iż Polak Polakowi wilkiem – przyp. aut.), co może mieć związek z faktem, iż wystawiamy sobie opinię nie tylko w oparciu o nasze własne doświadczenia, ale również o te, o których słyszeliśmy od innych w formie przestrogi".

"Osoby nastawione optymistycznie lub nawet te, które osobiście nie posiadają negatywnego doświadczenia, zgodzą się z tym tylko dlatego, że wyrażenie odnosi się do jednostek, a nie do całej grupy Polaków" – tak tę opinię tłumaczy Gosia Demetriou. "Zazdrość, gniew, nienawiść, rozczarowanie itp. to emocje kierujące jednostki a nie naszą grupę społeczną. Czy mamy wspólne cechy jako naród? Jeśli tak, to nie próbujemy pokazywać tych negatywnych jako mniejszość narodowa, wiedząc, że w szeregach i tak Polak Polakowi potrafi wilkiem być."

Również Dave Adcock komentuje te wyniki, odnosząc się zarazem do ogółu i jednostek: "Znam Brytyjczyków będących za granicą, którzy unikają swoich rodaków albo są zazdrośni o ich sukcesy, podczas gdy inni uwielbiają wspólnie z rodakami pić brytyjskie piwo i jeść rybę z frytkami na Costa del Sol. W podobny sposób zachowują się Polacy, niektórzy są dla siebie ostrymi i nieprzyjemnymi, kiedy inni potrafią okazać wielkie współczucie i pomoc dla towarzyszy" – mówi Dave. "Myślę, że czasem Polacy z dobrym angielskim są bardziej krytyczni wobec tych, którzy mają problemy językowe. Chociaż jestem zadziwiony jak wielu Polaków w EU Welcome pomaga w ramach wolontariatu swoim rodakom."

Respondenci badania Polarity UK zdecydowanie (40%) piętnują zachowania niekulturalne innych wobec Polaków, tj. wulgarność, agresywność czy dyskryminację. Ciekawe jest to, że jedynie 20% nigdy nie było świadkiem takiej sytuacji, a podobna proporcja ludzi, bo 21%, nigdy nie zajmuje żadnego stanowiska, kiedy się w niej znajdzie. Postawę tę Joanna Szczedor nazywa "alarmującą", choć tłumaczy również, że w większości odpowiedź taka była zaznaczona przez kobiety, więc przypuszczalnie, mogły one nie chcieć stać się obiektem negatywnych zachowań bądź wolały pozostawić piętnowanie zachowań mężczyźnie w ich towarzystwie.

Wracając do zagadnienia naszego wzajemnego do siebie stosunku, okazuje się, że 35% respondentów twierdzi, że uważa na Polaków, bo z reguły nie można im ufać, 22% wstydzi się rodaków, a niemal 10% woli utrzymywać kontakty z innymi nacjami. Joanna Szczedor z Polarity UK dodaje, że "trzymanie się z Polakami tuż po przyjeździe ma dużo większe znaczenie, a co za tym idzie, liczna negatywnych opinii rośnie z długością pobytu w UK".

Gosia Demetriou zauważa jeszcze inną zależność: "Stosunek do innych zmienia się z punktu widzenia naszych oczekiwań. Jeśli pomagamy, licząc, że osoba, której pomożemy będzie nam wdzięczna i tego nie okaże, to będziemy czuć się zawiedzeni. Takie same rozczarowanie czujemy wobec osób, które nam nie pomogły. Czym dłużej przebywamy za granicą i zdobywamy te negatywne doświadczenia, tym bardziej odczuwamy rozczarowanie i naturalną ochroną będzie nasza izolacja. Empatia do innych w biedzie maleje też wraz z polepszeniem naszego standardu życia. Utrzymujemy wtedy kontakt z podobnymi do siebie ludźmi, którzy już nie oczekują od nas pomocy, ale dzielą dobrobyt."

Tylko 1 na 10 Polaków uważa, że nie powinniśmy trzymać się razem i są to ci, którzy mają za sobą przykre doświadczenia. Spora grupa – 32% nie ma zdania w tej sprawie, ale zdecydowana większość z nas uważa, że powinniśmy trzymać się razem.

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis

Komentarze 48

ErgSamowzbudnik
243
#130.11.2009, 10:06

Dlaczego mam ciągle pomagać tym, którzy później nawet prostego "dziękuję" nie potrafią wycharczeć przez zaciśnięte gardziele, bo uważają, że wszelka pomoc za granicą po prostu "im się należy"?
Chamstwo, chamstwo i jeszcze raz chamstwo.

bus_37
Dundee
24 200 114
bus_37 Dundee 24 200 114
#230.11.2009, 10:41

grrrrrrrrrrrrrr...

pankracy1
181
pankracy1 181
#330.11.2009, 11:16

A najgorsze jest to że nawet bliską rodzinę oraz przyjacieli się traci po jakimś czasie....przechodzisz obok kuzynostwa lub najlepszej przyjaciółki i "udajecie" że się nie znacie choć w przeszłości dużo dla siebie znaczyliście grrrrrrr......Dlaczego???Ale niestety nic to człowieka nie nauczyło bo dalej wyciąga rękę i pomaga następnym nowo przybytym. Polacy to dziwny naród niestety:(((

Anna
77
Anna 77
#430.11.2009, 11:36

Nie przesadzacie Panstwo? Pomagam w miare mozliwosci i znajomosci. Nie podejmuje sie spraw, ktore sa dla mnie za trudne i mam o zalatwianie ich pretensje do osoby dla ltorej trzeba sie bylo tyle napracowac. Nie spodziewam sie jakiejs wylewnej wdziecznosci - zwyczajne "dziekuje" jest zawsze mile widziane. I jeszcze nikt na mnie nie warczal, a czesto spotykam sie z milym rewanzem, typu: "to ja ci przybije te szafke". Mam dziwnych znajomych?

.
4 596
. 4 596
#530.11.2009, 12:00

a ja sie nie dziwie ze Polacy po otrzymaniu pomocy czesto tak reaguje, wielu z pomagajacych oferujac pomoc ingeruje jednoczesnie w prywatna swere zycia, rosci sobie prawo (z okazji udzielonej pomocy) do decydowania o dalszych losach osoby ktorej pomocy udzielily, trudno powiedziec dziekuje komus, kto wpycha sie z buciorami w moje prywatne zycie, mowi mi co i jak mam robic traktujac jak dziecko, ktore nie ma wlasnego rozumu. Wszelka pomoc jest bardzo mila, ale poprzestanmy na tym, nie pouczajmy (zwlaszcza stsrszych od siebie) uszanujmy ich wole i chec poukladania zycia po swojemu, pozostanmy z boku i ewentualnie zapytajmy czy jeszcze cos mozemy a nie narzucamy sie za kazdym razem jak przychodzi pora do podjecia jakiejs decyzji. Kazdy jest wdzieczny za pomoc, ale pomagajacym trudno jest zrozumiec, ze pomagajac nie maja prawa wkraczac w zycie innych

bus_37
Dundee
24 200 114
bus_37 Dundee 24 200 114
#630.11.2009, 12:14

szykuje sie dłuzsza dyskusja....

pankracy1
181
pankracy1 181
#730.11.2009, 12:18

.. zgadzam sie z Twoją opinią wkraczanie w czyjeś życie nie jest niczym dobrym ale gorzej jak osoba wciąga cie w tajniki swojego życia i chce porady lub pyta jak Ty byś postąpiła w danej sytuacji automamtycznie wkręcasz sie w jej życie chociaż do końca nie wiesz czy tego chcesz....Jeżeli chodzi o wiek to nie jest regułą czasami starsze osoby są mniej doświadczone w życiu niż te młodsze mam to już sprawdzone uwierz mi;)Nikt nie żąda za pomoc "biciem czołem o podłogę" wystarczy dobre słowo i poznawanie na ulicy...Pozdrawiam

pankracy1
181
pankracy1 181
#830.11.2009, 12:21

a uważam że przyjaciele mówią sobie o wszystkim przynajmniej ja wyznaję taką regułę..... ale chyba nie wszyscy.....;)

syn.szefa
4 144
syn.szefa 4 144
#930.11.2009, 13:17

wyniki badania:
przecietny Polak pomogl pieciu innym rodakom, a 9 na 10 uwaza, ze powinnismy sie trzymac razem.

Cos malo wilkowate te wyniki, tylko interpretacja jak z lasu.

kijevna
18 941
kijevna 18 941
#1030.11.2009, 13:20

Nikt nie żąda bicia czołem za pomoc, ale powinien czegoś zażądać, żeby strona, której pomogliśmy mogła się odwdzięczyć, spłacić dług i miec spokój, bo moim zdaniem dużo osób nie lubi czegoś komuś zawdzięczać, nie potrafiąc jednocześnie znaleźć formy podziękowania. I tak się znajomości rozwiązują - łatwiej udawać, że się kogoś nie zna.

yolcia
14
yolcia 14
#1130.11.2009, 15:23

coś wam powiem...
Polacy to biedny naród, zachłanny, podły.
Wcale się nie dziwie że tak jest, bo Polska to biedny kraj i żeby coś miec w Polsce trzeba kombinowac. Najprościej jest się dorobić kosztem innych.
Anglicy nie maja takich zmartwień, żyją sobie beztrosko, bo nawet bez pracy stać ich na to żeby sie utrzymać.
Szkoda mi tych wszystkich Polaków, którzy przyjeżdżaja z wielkiej biedy, całe życie jedzą cebule z ziemniakami, i gdy nagle sie troche poprawia po przyjezdzie do UK, gdy w końcu dorównują tym zarabiajacym najnizsza krajowa zaczynaja zachowywać się jak jakieś gwiazdy.

yolcia
14
yolcia 14
#1230.11.2009, 15:27

UMIESZ LICZYĆ-LICZ NA SIEBIE.

bus_37
Dundee
24 200 114
bus_37 Dundee 24 200 114
#1330.11.2009, 15:40

Anglicy nie maja takich zmartwień, żyją sobie beztrosko, bo nawet bez pracy stać ich na to żeby sie utrzymać.

CUD.

syn.szefa
4 144
syn.szefa 4 144
#1430.11.2009, 16:09

bus, ja nawet w kraju znalem takich co bez pracy ich bylo stac zeby sie utrzymac i zyli beztrosko. zazwyczaj nosili dresy i jezdzili tuningowanymi bmw....

yolcia
14
yolcia 14
#1530.11.2009, 16:23

swinski gryps-dokladnie tak!.do UK w wiekszosci przyjezdzaja tacy, ktorzy juz sie w Polsce spalili i ze wszystkiego co mieli zostaly im dziurawe najki, hehe.poza tym w UK podobno łatwiej sie kradnie

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#1630.11.2009, 17:27

yolcia i świński grypsie .

prawidłowa interpretacja .

ps .
ja znam człowieka co do pracy idzie i po godzinie wychodzi symulując wypadek i tak sobie choruje i choruje otrzymując 75proc stawki.

nigdy nie wypełniał aplikacji i nie żebrał.

a tu by musiał .-)
jak mu powiedziałem jak tu jest orzekł ,że nawet za 2 tys pandów na mc , nie chce UK widzieć na oczy.-)

a mówio ,że tu sami zaradni wyjechali.-)

.
4 596
. 4 596
#1730.11.2009, 17:39

janku ty nadal tu?? z tego co poznalem twoje podejscie do UK z tego co piszesz na forum, to i krolowa angielska bys przekonal ze w UK zle sie zyje... wiec daruj sobie

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#1830.11.2009, 18:23
Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#1930.11.2009, 18:29

A czy Stalin powiedział kiedyś ,że w CCCP się złe żyje w porównaniu do kapitalistów.

owszem mówił ,że są trudności ale wspólnym siłami komunizm rozwiąże wszystkie problemy i uwolni lud pracujący świat z rak kapitalistycznych wyzyskiwaczy , a co tutaj mówi Królowa od 50 lat ?

wg mnie to samo a punktem jej odniesienia nie są inne kraje Europy tylko Indie i Pakistan.-)

.
4 596
. 4 596
#2030.11.2009, 18:33

zle mnie zrozumiales, to pewnie wina braku polskiech znaczkow... mialem na mysli to, ze i sama krolowa bys przekonal do tego, ze w UK zyje sie zle i ona by z tad wyjechala, to tak odnosnie tego co powiedziales swemu znajomemu...

Profil nieaktywny
DzieckoWeMgle
#2130.11.2009, 18:34

Czym wytłumaczyć niechęć i ataki, wręcz nienawiść wobec innych ludzi, osobom tym zupełnie nieznanym? Gdzie jest granica między krytyką, poniżaniem a obrażaniem?

Profil nieaktywny
cypress79
#2230.11.2009, 18:51

Prawda jest taka, że dopóki jesteś dobry dla kogoś to i on jest dobrym dla Ciebie. Bezinteresowność jak każda cecha posiada granice i często jest tak, że naginając własne przekonania działamy po obywatelsku pomagając. Nagroda jest jedna - powiedziałby Pan Roman wylewając na rodaków - pomagałem wszystkim bez wyjątku, nawet przypadkowo spotkanym, bo chciałem by i oni wiedzieli, że nie są sami w potrzebie, drobne tłumaczenia, wizyty w urzędach, pomoc przy zakupie auta, załatwienie kredytu, przewiezienie pralki, raty na telewizor, reklamacje oraz setki innych. To wszystko miało się dorzucić do spokojnego sumienia co by tam w czyśćcu nie trzymali zbyt długo i łaskawie raczyli zreasumować poczynania, ale łatwo nie jest - jak polak udowadnia... Otóż wystarczy raz odmówić pomocy, nie pięć czy kilkanaście - jeden jedyny, bo akurat dla nas w danym momencie jest to niemożliwe bądź tez nie na rękę - i po takim właśnie zaskoczeniu pomocobiorcy zaczyna się "Bal Polaka". Nie ma już znaczenia jak wiele pomogłeś do tej pory, nie liczą się czasami nawet i godziny wspólnie spędzone w urzędach zadając urzędnikom nierzadko idiotyczne pytania, których osobiście nigdy by się nie zadało, nie są ważne powody dla jakich odmowa nastąpiła, tutaj już nawet flaszka nie pomoże czy też rytualna faja pokoju - właśnie orkiestra przestała grać a Ty stajesz się czarną owcą narodu na migracji. Do tej pory telefony urywały się, zaproszenia na weekendy musiałeś sortować a znajomych z racji ilości klasyfikowałeś na rodzaj udzielanej pomocy, bo to łatwiejsze od zapamiętania imion - a teraz cisza, bo jak Ty mogłeś odmówić...
Cieszyć się nie ma zbytnio z czego, płakać nad czym również, ale już niech przestaną ludzie pisać jacy to dobrzy nie są i jak szerokiej masie się przysłużyli, bo polska mentalność nie ulegnie nigdy zmianie...

.
4 596
. 4 596
#2330.11.2009, 18:51

hehe, dobre pytanie, zwlaszcza jak na to forum :) tu praktycznie nikt nie zna tej granicy a zachowania takie przenosza sie coraz czesciej na zycie codzienne, brak szacunku dla innych, brak tolerancji dla innych sposobow myslenia, zachowan, wiara ze wlasna wiedza i doswiadczenie jest jedynya sluszna rzecza na swiecie... jednym slowem egoim i ocenianie wszystkiego i wszystkich ze swojego punktu widzenia, a kazda innosc jest dla wiekszosci smieszna i godna wzgardy

selma_selma
16 456
selma_selma 16 456
#2430.11.2009, 20:22

kochajcie sie bracia i siostry...milosc zwyciezy wszystko:-)

ps. Janek, co z tymi borsukami?

squit
3 108
squit 3 108
#2530.11.2009, 21:06

...przepraszam -wydaje mi się ,że te z boru chyba najlepsze :)

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#2630.11.2009, 21:11

selma selma
Wpisów: 3444
selma selma
#24 | Dziś - 20:22

kochajcie sie bracia i siostry...milosc zwyciezy wszystko:-)

ps. Janek, co z tymi borsukami?

jeszcze som

MaxFrost
Dunfermline
2 677 63
#2730.11.2009, 21:17

E tam, dla mnie Polak Polakowi Misiem i nie mam z tym zadnych problemow. Nie musze tez wszystkim pomagac i nie oczekuje pomocy od nikogo. Przyjaznie sie i koleguje bezwarunkowo, wiec nie spotykaja mnie rozczarowania. Moim zdaniem tezy postawione w tytule artykulu sa zbyt daleko posuniete. Zdrowa asertywnosc nikomu nie szkodzi.

selma_selma
16 456
selma_selma 16 456
#2830.11.2009, 21:18

Jan Kręcichwast
#26 | Dziś - 21:11.selma selma
Wpisów: 3444
selma selma
#24 | Dziś - 20:22

kochajcie sie bracia i siostry...milosc zwyciezy wszystko:-)

ps. Janek, co z tymi borsukami?

jeszcze som

jupi!!!!

dorann74
14 008 343
dorann74 14 008 343
#2930.11.2009, 21:27

Anna Druga
#4 | Dziś - 11:36 ... nie, normalnych, ja tez takich mam:):)

zartowalem
24 300 48
zartowalem 24 300 48
#3030.11.2009, 21:30
MakasUK
78 455
MakasUK 78 455
#3130.11.2009, 21:40

świetne podsumowanie żartowałem :D

Pulkownik
Aberdeen
7 807 62
Pulkownik Aberdeen 7 807 62
#3201.12.2009, 08:12

#27 W 100% mam takie samo podejscie Max. I w rezultacie swiety spokoj...

Pulkownik
Aberdeen
7 807 62
Pulkownik Aberdeen 7 807 62
#3501.12.2009, 12:29

Chcesz o Chinczykach? Wejdz na chinskie forum :) :) :) :)

Profil nieaktywny
DzieckoWeMgle
#3601.12.2009, 12:34

JAK KUBA BOGU TAK BÓG KUBIE ,CZY TO TAKIE TRUDNE
Super inteligentne
Wybaczaj prześladowcom ja ci powiem...

angelinaa
5
#3701.12.2009, 13:33

nic sie nie poradzi na to!!
Wielu ludzi zazdrosci!!!i robi wszystko by inni mieli gorzej!!\
to jest cholernie chamskie!!!!

Szczeniak_i.
2 001
Szczeniak_i. 2 001
#3801.12.2009, 16:11

Jak Kuba Bogu, tak Bog Kubanczykom

Szczeniak_i.
2 001
Szczeniak_i. 2 001
#3901.12.2009, 16:11

by Violetta

Profil nieaktywny
DzieckoWeMgle
#4001.12.2009, 21:17

#37
Masz dużo i się boisz?

Profil nieaktywny
DzieckoWeMgle
#4101.12.2009, 21:18
megi
484
megi 484
#4220.12.2009, 15:22

Polak Polakowi wilkiem.....stare powiedzenie ale bedzie zawsze aktualne...do konca swiata.Gdy pierwszy raz przekroczylam granice UK wjezdzajac na wyspe byl to jeszcze czas gdy celnicy wymwgali odemnie zaproszenia wystosowanego od osoby zamieszkujacejAnglie.W Londynie nie bylo tej ogromnej masy Polakow a emigranci z okresu wojny, ktorych sytuacja polityczna w Polsce zmusila do pozostania w UK tworzyli i tworza wspaniale grono ludzi ,ktorych zycie kulturalne skupia sie w polskim osrodku zwanym potocznie POSK. ,,Stara emigracja,,zachwycila mnie swoim oddaniem dla budowania polskosci na obczyznie na ktorej musieli pozostac z koniecznosci a nie z wyboru, obcej ziemi ktora stala sie ich nowym,,domem,,Gdy moj kraj dolaczyl do grona czlonkow Uni Europejskiej otworzyly sie granice dla rodakow,ktorzy tlumnie zjechali dokraju krolowej majac prawo wyboru przyjazdu w celach turystycznych,zarobkowym i wielu innych.Spora czesc z tej masy ludzi jaka,,zakotwiczyla,,w Londynie to byly wrecz jakies przypadki ludzkie pozbawione kultury ale za to pewni siebie,,europejczycy,,czujacy sie nimi w pelnym znaczeniu tego slowa.Nie twierdze,ze wszyscy ludzie byli bez zasad bo przeciez spora czesc osob,ktora przyjechala do UK to uczciwi,pracowici,kulturalni,wyksztalceni ludzie,ktorzy zaczeli byc,,zalewani,,przez grupe rodakow,ta rzucajaca sie w oczy na kazdym kroku:w metrze,na ulicy,w autobusach,parkach.Ta druga grupa ludzi bardzo widoczna,spowodowla niechec Anglikow ale i wiekszkosc nas samych Polakow do naszych rodakow.Byl to ten momentkiedy pierwszy raz pomyslalam:Polak Polakowi wilkiem ,widzac obywteli z mojego kraju w parkach oblegajacych parkowe lawki ale bynajmniej nie w celu wypoczynkowym na lonie natury ale bylo to dla nich wygodne miejsce gdzie mogli raczyc sie alkoholem.W zasadzie byli,,zmeczeni,,bo swoje pragnienie gasili,,plynami prowadzac glosne rozmowy o Polakach za granica.jednak do POSKU naogol bylo dla nich zbyt daleko zeby skorzystac z klubowej toalety i okazyjnej,,kapieli w umywalce,,a wiec zanieczyszcsali przepikne parki Londynu zalatwiajac swoje potrzeby fizjologiczne chociazby pod wielkim krzewem rododendronu czy tez wsrod kwiatowego dywanu z zonkili.Bylo mi wstyd ogromnie wstyd,ze jednak jestem Polka i kazdy z tych rodakow wylegujacy sie leniwie na lawce w sloncu,gaszacy swoje pragnienie piwem z kolejnych puszek w miejscu publicznym,gdzie matki spedzaja czas z dziecmi,kazdy z nich pochodzi z tego samego kraju co jai laczy nas ta sama ziemia pachnaca chlebem i miodem...Kazdy z tych Polakow byl dla mnie wilkiem a dla Anglikow uciazliwym cudzoziemcem wedlug ktorego opinia o nas zaczela sie zmieniac na nasza niekorzysc.Jednak zawsze podnosil mnie na duchu widok mlodych ludzi ,ktorzy tak tlumnie gromadzili sie w klubie,bibliotece,na wystawach,w teatrze POSKU,na koncertach,ktore zblizaly nas do zycia kulturalnego,naszego zycia kulturalnego,polskiej kultury i sztuki.POSK to taka mala Polska...Tesknota za krajem rodzinnym,za lanami zboz ubarwionymi makami i blawatkami,stokrotkami przy polnej drodze,za sierpniowa laka pachnaca ziolami,za starymi opuszczonymi kapliczkami,za brzozowymi gaikami ,za mimozami u poczatku jesieni, za sadami nad ktorymi unosi sie zapach dojrzalych owocow,tesknota za magia wigilii i swiat Bozego Narodzenia, za zapachem swiezego chleba....to tesknota do mojej ziemi na ktorej urodzilam sie i wychowalam...to tesknota za moim miastem,za moim Przemyslem,polozonym w dolinie rzeki San u podnoza gory zwanej Tatarska. To tesknota za moim rodzinnym miastem,po ktorego ulicach wybrukowanych kostka brukowa ,chodzilam na stary rynek z fontanna...to tesknota za moimi korzeniami...O dziwo nie ugasilo tej tesknoty podrozowanie, zwiedzanie calej poludniowej Angli,wzdluz i wszerz. Nie zapomnialam o moim kraju gdy wedrowalam po gorach Snowdoni w Walii.Nie ugasilam mych pragnien zobaczenia miasta rodzinnego gdy przemiarzalam Cornwalie zachwycajac sie zamkiem Tintagel, polozonym nad urwiskiem nad szmaragdowymi wodami wybrzeza a nawet wtedy gdy dojechalam na sam koniec i poczatek Angli ,na ten maly cypel-Lands End.Nie zapomnialam ,ze jestem Polkai powinnam o tym swiadczyc w kazdym z tych miejsc, swoim zachowaniem, chociaz tak bardzo czestozaczela sie wkradac ta mysl, ze moj rodak jest dla mnie wilkiem a moze bardziej zachowuje sie jak wilk-zwierze pochodzace z nizszego gatunku, gdy coraz czesciej widzialam jak moi rodacy zachowuja sie w roznych miejscach publicznych. Gdy samo zycie skierowlo moje kroki w strone Szkocji ,w strone Glasgow to tutaj jeszcze wiekszego wymiaru nabralo dla mnie stwierdzenie,ze Polak Polakowi wilkiem.Chociaz tak mocno urzekla mnie ,,surowa natura,,tego kraju:gory Highland, jeziora,wodospady,zlote, piaszczyste plaze wzdluz szmaragdowych wod, chociaz przemierzylam cala polnocno-wschodnia Szkocje docierajac do miejsca zwanym John o,Groats , chociaz staram sie przyzwyczaic do nowego miejsca na ziemi wsrod tak odmiennego narodu jakim sa Szkoci , nie moge pogodzic sie ,zaakceptowac stosunku mojego rodaka do mnie, Polaka do Polaka, Polki do Polki.....Wystarczylo ze zamieszkalam pod jednym dachem,pod moim dachem z pania B.z poludniowo-wschodniej Polski. Mloda kobieta ,ktora przy blizszym,,poznaniu,,wydala mi sie oschla.Pisze,,poznaniu,,w cudzyslowie bo tak naprawde nie bylo okazji do wspolnego wypicia filizanki kawy bo pani B.unikala kontaktu ze mna, chociaz staralam sie byc mila i zalezalo mi na tym zeby czula sie dobrze w domu. ale gdy zauwazylam jedna z jej cech-zlosliwosc,sama zaczelam celowo ograniczac nasze spotkania pod,,jednym dachem,,do wymiany grzecznosciowych zwrotow. Od pierwszej chwili gdy zobaczylam pania B.mialam pozytywne nastawienie do niej,zeby nie wzbudzac u niej mysli,ze jestem dla niej wilkiem i staralam sie zaufac jej zwlaszcza,ze obydwie urodzilysmy sie w jednej i tej samej czesci Polski, niemalze,,za miedza,, Po prostu czasami staramy sie powtarzac sobie zdanie:zauwaz w ludziach dobro...Jednak zachowanie pani B.zaczelo budzic moj niepokoj a wiec poprosilam ja grzecznie o ksero jakigokolwiek dowodu tozsamosci. I oto w pani B. odezwl sie ten drzemiacy wilk {wilczyca} a ja w koncu przekonalam sie na co ja stac. Pani B.byla oburzona moja prosba okazania dowodu tozsamosci twierdzac ,ze wczesiej nigdy nie spotkala sie z czyms podobnym,twierdzac ze ja obrazam i polecila mi zadzwonic na policje w celu,,sprawdzenia,,jej. Probowalam spokojnie wytlumaczyc jej,ze to jest rutynowa procedura i naturalna w przypadku obcej osoby,ktora nie jest mi polecana przez kogokolwiek, nie jest dla mnie krewna czy tez bliska osoba . Jest natomiast dla mnie,,przypadkiem z ulicy,,,ktoremu i tak staralam sie zaufwc dajac klucz do swojego mieszkania. Pani B.przerywala moje tlumaczenia podniesionym glosem,wrecz krzyczac do mnie, zadajac mi pytanie czy ja prowadze z nia dialog czy monolog. Coraz bardziej byla zdenerwowana gdy zapytalam ja czy nie powinna byla uzgodnic ze mna sprawe przyjazdu jej pana K.do mojego domu. Wczesniej to ona oznajmila mi zaczynajac swoj monolog od zdania: mam dla pani wiadomosc:w niedziele w nocy przyjezdza do mnie K. z Polski. Oznajmilam jej ze to jest stwierdzenie a nie pytanie grzecznosciowe. Pani B.jednak zaczela coraz bardziej okazywac postawe wilka{wilczycy} zmieniajac temat zadajac mi pytanie czy ja wywiazuje sie z obowiazku placenia za nia podatku z tego tytulu ze ona zajmuje u mnie pokoj,w moim domu. Dla mnie to jest to wlasnie obrazowe stwierdzenie:Polka Polce wilczyca,kiedy obca osoba zyjac w cudzym domu dopuszcza sie szantazu, zastraszania, awanturujac sie w zasadzie skandalicznie. To jest to wlasnie odwrocenie sytuacji, ze oto Ty czujesz to samo w stosunku do rodaka ,ze nie tylko to Ty jestes dla niego wilkiem ale i odwrotnie ,on dla Ciebie rowniez. Wzorowa obywtelka z poludniowo-wschodniej Polski, mieszkajaca w miescie Glasgow,w mieszkaniu rodaczki, Polki z tego samego regionu probuje zastraszac i awanturowc sie. Pani B. przypomina mi zupelnie tego obywatela Polaka ,ktorego widze kazdego dnia ranotak samo czekajacego na autobus na przystanku autobusowym ale po przeciwnej stronie ulicy. Wzorowy Obywatel Polski,miasta Glasgow i Europy, ktory raz w tygodniu pozbywa sie ze swojego domu zmagazynowne puszki i szklane opakownia po...napojach chlodzacych. Ten Obywatel nie traci swojego cennego czasu po przyjsciu z pracy, zeby wyjsc na ulice i wrzucic do kontenera puste opakowania bo robi to wczesnym rankiem o godzinie 5.30 ,starannie segregujac,,odpady,,do powtornego przetworstwa. Wzorowy Obywatelmiasta Glasgow, wzorowy Obywatel z Polski, ktory spelnia swoj obowiazek w stosunku do ludzi i ziemi na ktorej zyje! Pani B. owszem zdecydowala sie na to zeby{pelna zlosci} wreczyc mi ksero swojego dowodu osobistego ale po trzech dniach {nie czekajac do konca okresu wypowiedzenia} tuz po powrocie z pracy zaczela pakowac swoje rzeczy w takim tempie jakby w drugiej czesci mieszkaniabyl wielki pozar zblizajacy sie wielkim plomieniem do jej cennego dobytku.Gdy odebralam klucz do swojego mieszkania od wzorowej Obywatelki pani B.,stwierdzilam z ulga, ze czuje sie tak jakby wkolo mnie zniknely sciany mieszkania, jakby otworzyla sie wilka przestrzen do zycia i oddychania i nastapil powrot do ,,normalnosci,,bo od chwili gdy wywolalam gniew pani B.proszac o ksero czulam sie tak jakbym to ja dokonala jakiejs zbrodni na drugim czlowieku, za ktora to pani B chciala{chce} mnie ukarac w dotkliwy sposob. Pomimo, ze stwierdzilam,ze sciana w pokoju w ktorym mieszkala powyzej wymieniana pani,jest zalana na odcinku:okno-podloga a panele na podlodze staly sie,,ruchome,, i czekal mnie maly remont,pomimo to odczulam ulge, ze moja rodaczka ,wzorowa Obywatelka miasta Glasgow, opuscila moj dom. I tak to rodaku-Polaku powiedzenie:Polak Polakowi wilkiem jest dla Ciebie rzeczywistoscia dosc szara w pelnym znaczeniu tego slowa bo czujesz rowniez niechec do rodaka. I tak to rodaczko-Polko bierzesz sie do odnowienia sciany ktora nie tak dawno pomalowalas, teraz kolejny juz raz i reperacji podlogi na ktorej wlasnymi kobiecymi rekami polozylas panele. A pani B. ozdabiala tylko okno w twoim mieszkaniu, swoimi stroikami postawionymi na parapecie,ktore z zewnatrz budynku wygladaly na Twoim oknie jak fragmenty strzechy z chaty ze skansenu z miasta S.,kolorowe ,,stroiki,,przez ktore splywla woda z szyb gromadzac sie na parapecie a nastepnie zalewala sciane pod oknem tworzac kolorowe wzory, ktore niestety musisz zdrapac ze sciany az do samego betonu.Mimo,ze prosilas pania B.na samym poczatku gdy zamieszkala w Twoim mieszkaniu zeby korzystala z Twojej suszarki do suszenia rzeczy, ktora stala w living room, pani B.miala swoje zwyczaje, zasady i na przekor Tobie wieszala swoje rzeczy w pokoju w ktorym spala a wiec byl w nim nieustannie nadmiar wilgoci jako ze najwyrazniej nie lubila swiezego powietrza i poprostu nie otwierala okna w celu wywietrzenia pokoju. I tak to rodaczko-Polko gdy juz odnowisz zniszczona sciane i na nowo ulozysz kilka rzedow paneli na podlodze w pokoju w ktorym mieszkala Twoja rodaczka z poludniowo-wschodniej Polski tylko przez 6 tygodni i az przez 6 tygodni ,powiesisz wyprane firanki,polozysz na podlodze dywan starannie przez Ciebie odkurzony{nie przez pania B.} ,z ulga myslisz, ze nowe kwiaty w doniczkach znowu moga ozdabiac pokoj-nowe kwiaty bo pani B.zniszczyla nawet tego jednego kwiatka w doniczce, ktory stal na komodzie. ,,Zauwz w ludziach dobo,,- probuje zauwazyc je w pani B.tlumaczac jej zachowanie w stosunku do mnie, roztargnieniem z powodu tesknoty za krajem rodzinnym.Probuje doszukac sie dobra w drugim czlowieku,ktory uzala sie nad losem bezdomnegopsa, potraconego przez samochod i w bestialski sposob,,wleczonego,,do samochodu przez pracownika schroniska ale ten sam czlowiek pelen litosci dla zwierzecia{bardzo slusznie!!} zupelnie bez powodu jest wilkiem dla drugiego czlowieka. Proruje doszukac sie w ludziach dobra ,chociaz te slowa powtarzane sa bez echa i brzmia jak szyderczy smiechz ludzkiej dobroci....czlowieczenstwa....szczerosci....Probuje doszukac sie dobra w drugim czlowieku nawet wtedygdy jestem poddana probie wytrzymalosci psychicznej przez wielu obywateli Szkocji, ktorzy maja ogromna niechec do cudzoziemcow, wrecz rasistowski stosunek. Polaku ,Polko masz czasami wrazenie , ze,,dobro blaka sie,,gdzies daleko po gorach, pastwiskach,po wrzosowiskach,wsrod wod jezior w ktorych odbija sie szare niebo, przebiega pomiedzy urwiskami, przeleczami i topi sie w szmaragdowych wodach wzdluz piaszczystych plazy...Dobro ginie bez echa.......A moze Polacy stali sie za bardzo,,swiatowcami,,przemierzajac kolejne kraje,moze szukajac w nich szczescia {dobro ktore w nich umarlo} przemieszczajac sie po Europie ,nabieraja kolejne zle cechy ,,charakterystyczne ,,dla kraju w ktorym przyszlo im zyc przez dluzszy lub krotszy czas?? Male dzieci ,kilkuletnie dzieci mieszkancow Szkocji obrzucaja kamieniami swoich rowiesnikow Polakow nie tylko dlatego, ze slysza rozmowy swoich rodzicow na temat niecheci do cudzoziemcow ale posiadaja rowniez niska kulture. Gdy moje dziei byly male slyszaly historie z ust babci o tym jak ich prababcia {mama mojej mamy},w okresie wojny pojechala na wies do swojej siostry po zywnosc dla rodziny, swojego dziecka ,sama bedac w zaawansowanej ciazy. W drodze powrotnej do Przemysla zostala zatrzymana w lesie przez ukrainskiego bandyte, ktory przystawil lufe karabinu do jej brzucha, w ktorym nosila swoje dziecko pod sercem{moja mame} i zarzadal wydania zywnosci ,ktora miala. Coz moja babcia wtedy myslala ? Czyz mogla okazac , ze ten ukrainski bandyta jest dla niej wilkiem ? Czy to, ze jednak moja mama urodzila sie ,pozniej ja a z kolei dalej moje dzieci ,nie jest tym drobnym znakiem ,ze w kazdym czlowieku jest ta mala iskierka dobra ktora on sam rozpala w wielki plomien lub nieustannie ja przygasza? Mimo takich wspomnien prababci w mojej rodzinie nie ma nienawisci do czlowieka,,zza miedzy,,cudzoziemca z innego kraju. Rodaku i Rodaczko, Polaku i Polko pomimo ze pozostal mi wielki niesmak do pani B. mojej rodaczki-Polki z poludniowo-wschodniej Polski, ktora byla pod moim dachem yylko 6 tygodni nie bede probowala zyc z niechecia do wszystkich rodakow ale napewno bede ostrozniejsza do mojego ,,krajana,,na obczyznie a opinie innych Polakow ,ze Polak Polakowi wilkiem jedynie potwierdzaja,ze takich rozczarowanych mieszkancow z mojego krau tutaj na obcej ziemi jest bardzo duzo i coraz wiecej co tylko przeraza bo wiekszosc z tych ludzi, ktorzy zyja,mieszkaja w Angli,Walii,Szkocji ,Irlandii-powroci do Polski i jacy beda. Czy ich stosunek do rodaka bedzie taki sam jak tam gdzie bylo im dane zyc??Czy tez beda : Polak Polakowi wilkiem?? Obywatel polskiej ziemi wrogiem dla obywatela z tej samej ziemi,polskiej ziemi,naszej ziemi pachnacej zbozowymi lanami, lipowym kwieciem, rumiankami na lakach lasami pelnymi grzybow, dymem z plonacych ognisk w ktorych pieka sie ziemniaki ,dymem pachnacym zywica snujacym sie wsrod domow w zimowe wieczory gdy ksiezyc oswieca droge jak latarnia wsrod wielkich zasp sniegu a drogowskazem jest zapach pieczonego w piecu chleba, naszego chleba....i koleda spiewana przy wigilijnym stole nakrytym bialym obrusem na ktorym lezy oplatek a pod nim siano...........z polskiej laki.....

Profil nieaktywny
DzieckoWeMgle
#4721.12.2009, 17:33

#22 dopóki nie zorientujesz sie ze jestes dojony albo po prostu czujesz zmeczenie i w koncu mowisz sluchaj nie moge bo juz nie daje rady mam natłok włąsnych spraw w tym czasie musze jeszcze zlapac oddech.
Co rozumie drugi. Ocho nie chce mi pomoc nachapał się tyle ma a mi nie hce pomoc ale ja ci jeszcze pokaze nie to nie- mysla tak wszyscy wyrokujący dziecinni ludzie, ludzie kmioty

megi
484
megi 484
#4822.12.2009, 11:30

dziecinni ludzie, ludzie kmioty....nachapal sie, dojony....w zasadzie trudno jest zorientowac sie w tresci ....moze czasami ten ktorego postrzegajarodacyy jako ,,nachapanego,,poprostu zrezygnowal z urlopu, wjazdu do kraju za ktorym teskni, za rodzina po to zeby kupic panele na podloge ,ktore pani B.z poludniowo-wschodniej Polski potraktuje jak panele rodaczki z poludniowo-wschodniej Polski