Iproto: jak juz sie nie masz czego dokleic, to mówisz, ze pytanie zle postawione.... no to sobie popatrz, jakim zainteresowaniem sie dzis ten watek cieszyl. To jest fakt, a nie moja subiektywna ocena. Miotasz sie troszke, mówisz cos o psychologio-psychiatrii.... I nie mów, ze kazdy tu jest blaznem, bo obrazasz osoby, które sie wypowiedzialy, po co sie wypowiedzialy i co mi chcialy przekazac.... Blaznem.... Nie caly swiat jest komedia del arte...
skad wniosek, ze chcemy, faceci, czegos innego niz one, kobiety? juz abstrahjujac od wnioskow wynikajacych z psychologii spolecznej, podzialu dobr, wychowania dziecka, itp. zakladam pare inteligentnych ludzi chwilowo nie myslacych o jak najszybszym zalozeniu rodziny. dlaczego facet bedzie chcial czego innego niz kobieta?
aby wyskoczyc za schemat ewolucyjny, iz facet chce piwka[by zapomniec], spokoju[bo meczy go wampiryzm emocjonalny kobiety], seksu [by iec pewnosc, ze swoje plemniki rozprowadzi], a kobieta spokoju i odpowiedzialnego facet[zeby dziecko wychowac bylo za co, kiedy ona bedzie wychowywac], ciepla[czyli dowodu, ze facet nie odejdzie do innej, mlodszej]. dwoje inteligentnych ludzi. czemu i czy chca czegos innego?
Od czego tu zaczac??Dla mnie najwazniejsza rzecza jest wiernosc bez tego nigdy niepowstanie zwiazek oparty na milosci.Chcialbym wiedziec,ze jestem najmadrzejszy najprzystojniejszy najzabawniejszy najukochanszy i ogolnie naj,oczekuje ciepla,milosci nie codziennych awantur o najmniejsza glupote bo wtedy zaczyna sie wszystko co jest bylo piekne psuc.Oczekuje zrozumienia wybaczania bledow zdrady nie.Aby kobieta podtrzymywala mnie na duchu i pocieszyla w zlych zycia momentach.Zeby potrafila dojsc do kompromisu a nie miec tylko swoje zdanie wogole to niewiem czy istnieje kobieta idealna wy wszystkie myslicie ze jestescie idealne.jak cos mi sie przypomni to napisze bo moj mozg jest juz chyba wylaczony na noc pa
peczak to co napisales zabrzmialo raczej jak zbiór poboznych zyczen a nie oczekiwan/realnych oczekiwan/kobieta bedzie cie podtrzymywala na duchu.ale fajnie brzmi.i jak bedziesz bezrobotny,a zeby bedziesz wbijal w tynk,a kobieta bedzie cie glaskala po glowie i mówila ze "jakosd to bedzie" tak? to jest to podtrzymywanie na duchu?jesli chcesz wiedziec ze ktos kocha cie bezinteresownie to kup sobie psa.dla nich swiat jest prosty- gryza zlych , obcych ludzi, kochaja przyjaciól.codzienne awantury z kobieta beda sie rodzily jesli zabraknie podstawowych srodków na egzystencje.a do tego co tu taki prózny jestes.chcialbys byc najpiekniejszy , najmadrzejszy i wogóle naj.... kurcze a ja wiem ze jestem naj gorszy ,najbrzydszy , i nie chce by ktos mnie oszykiwal:))))) a zreszta jak mozna wierzyc czlowiekowi/kobiecie/który krwawi przez piec dni i nie umiera?:_)))))))
Oj! Nadzialo sie w miedzyczasie, nadzialo... :)
Rogata, nie dziekuj, toz to byla sama przyjemnosc. :) Choc, przyznam szczerze, czytajac teraz wszystko to, co nastapilo po moim poscie, poczulem sie nieco zaskoczony (acz - musze przyznac - calkiem pozytywnie), jako ze opierajac sie na dotychczasowych doswiadczeniach z tym forum oczekiwalem raczej walacych na oslep gromow i bezwzglednego zrownania z gruntem. A tu nic takiego nie nastapilo... Ot, ciekawostka. :)
Rogata rusalka.... Hm, szczerze mowiac, caly ten watek wywolal we mnie pewne silne dosc wrazenia. A propos wspomnianego czytania miedzy wierszami, a propos rogatej duszy, szacunku, przybierania masek, trudnosci z okielznaniem... Ale to juz temat na zupelnie inna dyskusje. Niekoniecznie publiczna. :)
Ukochana, masz racje, osoby (mojej) jak dotad nie poznalas. Zreszta, zadna (niemalze) z osob przewijajacych sie przez ten watek nie miala tego okazji zrobic. Jakos tak malo upublicznialem sie do tej pory.
A co do stracenia - przerozni ludzie chodza po tej ziemi. Poczawszy od przecietnosci, poprzez skrajny odchyly. W obydwie strony. :) I nigdy nie wiadomo, czym moze obdarzyc Cie dzien jutrzejszy...
Jeszcze w kwestii dawania i zabierania. Dawanie w zwiazku, jak to ladnie brzmi. :) Zabieranie natomiast posiada juz dosc mocno pejoratywne zabarwienie. Ale to chyba nie o to chodzi - kwestia tkwi nie w zabieraniu, ale raczej w swego rodzaju dobrowolnym "zrzekaniu sie" pewnych rzeczy na korzysc partnera. Pozwole tu sobie na pewna byc moze kontrowersje. Jestesmy ludzmi, dazymy do szczescia. Skad sie bierze takie zrzekanie sie? Dazac do szczescia wlasnego, dajemy szczescie innym. Im bardziej taka "inna osoba" jest nam bliska, tym wiecej jej szczescie wplywa na szczescie nasze. Kwestia zatem odpowiedniego wywazenia zyskow i strat, ot, zwykla ekonomia. Oparta na pobudkach egoistycznych. :) Zreszta, tak naprawde te pobudki nie maja wiekszego znaczenia, poki caly system dziala sprawnie.
Hm, co do troszczenia sie jeszcze. Jako ze funkcjonuje pewien utarty schemat, (aczkolwiek i utarte schematy maja jakies swoje zrodla), zastanawia mnie zestawienie "instynktu matki" z jednej strony ze schematyczna koncepcja kobiety jako istoty slabszej, ktora lubi byc objeta silnym meskim ramieniem, i o ktora to wlasnie mezczyzna powinien sie troszczyc. Czasy co prawda sie zmieniaja, jak rowniez, o pewnych rzeczach nie mowi sie otwarcie, choc kraza one calkiem swobodnie jako przyslowiowa tajemnica poliszynela. Ale wszystko rozbija sie chyba o rozne odcienie owej troskliwosci wykazywanej przez rozne plci. Troskliwosci kobiety o mezczyzne nie mozna rownac z troskliwoscia mezczyzny o kobiete, maja one wszak nieco inne podstawy, inne cele. Nie wspominajac juz o odpowiednich technikach jej wykazywania, narzuconych niejako przez potencjalny odbior, akceptacje i docenienie drugiej strony.
Eh. Chyba zaczynam pisac dosc metnie. Pora juz taka nie bardzo....
Na zakonczenie zatem, w formie malego podsumowania watku, nasunal mi sie pewien cytat z Pascala: Ostatecznie bowiem czymże jest człowiek w przyrodzie? Nicością wobec nieskończoności, wszystkim wobec nicości, pośrodkiem między niczym a wszystkim. Jest nieskończenie oddalony od rozumienia ostateczności; cel rzeczy i ich początki są dlań na zawsze ukryte w nieprzeniknionej tajemnicy; równie niezdolny jest dojrzeć nicości, z której go wyrwano, jak i nieskończoności, w której go pogrążono...
Dobrej nocy. :)
Jak widzisz Notfound (maybe found?) jakosc dyskusji na forum tez zalezy od tego, o czym sie mówi i ... jaki sie ma szacunek do rozmówców. W dalszym ciagu twierdze, ze zainteresowanie i jakosc watku wynika z potrzeby rozmawiania na ten temat.
A moze wlasnie tego mówienia "dziekuje" tez nam wszystkim brakuje? To najbanalniejsza forma szacunku
Zamiast bladzic w ciemnosci nieporadnie po omacku zadam Wam Panowie to pytanie wprost:
Czego Wy od nas oczekujecie???
Bo, co my mamy do zaoferowania, to juz chyba temat na osobny watek...