mandolina
#361 | Dziś - 21:44
Cienkie jak papier sciany. Chce sie czy nie jest sie wtajemniczonym w prywatne zycie wszystkich w budynku;p
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
wiem coś o tym,po moim sexie z mężem,sąsiedzi idą zajarać!
btw opowiada mi koles, w edku, sklep z butami, typ w gajerze, neseser, raybany ,sprzedawczynie skacza przy nim jak malpy na widok banana, typ wybiera buta z gornej polki, kilkaset funa, baby podaja do przymiarki, ten sciaga buta a w skarpecie dziura, ze 3 paluchy wychodza
i przy okazji chlewni tutaj, samuell sklep z bizuteria, kupuje pierscionek z brylantem, obsluguje mnie superwajzor menadzer i costam w chuj, baba, paluchy zółte od fajek, czesc palcow z obgryzionymi do krwi paznokciami, czesc z calymi, za to z brudem na 3 mm i jeszcze wklada pierscionek na te paluchy, szok
Carisma.May.
526
Carisma.May.
#366 | Dziś - 21:50
mandolina
#361 | Dziś - 21:44
Cienkie jak papier sciany. Chce sie czy nie jest sie wtajemniczonym w prywatne zycie wszystkich w budynku;p
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
wiem coś o tym,po moim sexie z mężem,sąsiedzi idą zajarać!
kijevna
#369 | Dziś - 21:51
z czyim mężem?;)
Carisma.May.
#370 | Dziś - 21:51
ha..ha,przecież nie sąsiadki..
.......................
no skoro sąsiedzi wychodzą potem zajarać, to chyba jednak.....;)
On mi napisal na serwetce bo uswiadomil sobie ze rownie dobrze moglby mowic do mnie po chinsku a ja i tak nic kompletnie nie rozumiem. Ale byla wola z mojej i jego strony. Oczywiscie zablysnelam na drugie dzien przedstawiajac sie reszcie pracownikow ze jestem "new joIner" zamiast new worker. Mistrzostwo swiata i brytyjskiego opanowania, nikt nie zabil mnie smiechem chociaz powinni, ba nikt mnie nie poprawil nawet a wszyscy zrozumieli co chcialam powiedziec ;-)). Dobrze wspominam moich wspolpracownikow, starali sie przezyc ze mna. Bylam tam jedyna polka.
jade pociagiem , pojane szkotki przede mna z trzema flachami szkockiej zaczynaja mnie zaczepiac jedna wytatuowana i w glanach super babka ;D po 40 stce ;) wysiadly na mojej stacjii prawie sie schlalem zanim pryjechal ich nastepny pociag :) to byl piatek wrocilme zjechany po calym tygodniu ale usmiechniety :)
Inna historia z ktorej slyne to jak wracalam z tesco nie nerwowo do domu, slysze syreny strazy pozarnej i mysle sobie jara sie gdzies chyba blisko mnie. Dochodze do domu a tu woz strazacki na sygnale, strazacy w mega efektownych strojach ;-) spaceruja po moim domu. Zalamana siadam na schodach juz mysle o rachunku jaki mi wystawia i co powiem landlordowi a oni mi na to nie martw sie wszystko ok, zupy dzisiaj nie bedzie, inny zazartowal ze bedzie lekko przypalona ale moze da sie jeszcze cos z tego uratowac.
W sumie nic strasznie sie nie spalilo poza garnkiem i plastikowa lyzka ktore sie stopila i zadymila pol miasteczka.
Taaa no wycykana bylam wtedy przyznaje.
Zainspirowal mnie temat z dyskusji ogolnej: 'jechac czy nie jechac?'. Pamietacie Wasze pierwsze dni po przyjezdzie na Wyspy? Jakie bylo to miasto? Jaka robota? Jakie mieszkanie? Jakie wrazenia?