probuje podniesc dyletanctwo i impotencje obywatelska do rangi cnoty
przez takie debilne myślenie, szukamy lepszego miejsca do życia
a Ty chcesz tu odbudować swoją wioske rodzinną
nie po to wyjechaliśmy aby kontynuować ten syf
pochwal się najpierw tym co osiągnąłeś
abym mógł zwrócić uwage na Twoje słowa
bo narazie zachowujesz się jak
mały szczeniak
szczekasz głośniej niż mogą to wytrzymać Twoje zwieracze
Trollglodyta
#664
Chowanie glowy w piasek i biernosc nazywasz szukaniem lepszego miejsca do zycia?
A po co mam ci o sobie mowic skoro juz zdarzyles mnie tak ladnie podsumowac
ItakFigurowicz
#665
Dzieki, tez uwazam ze mi to niezle wyszlo
Odnosnie glownega watku urko
Mowisz Polakom zeby sie Szkotom w ich wlasne sprawy nie wtracali a jednoczesnie robiac wlasnie to nawolujesz Polakow do bojktowoania formy referendum jaka sobie sami Szkoci ustanowili
Gdyby Szkoci nie chcieli naszych glosow to by rekoma swojego rzadu nie dali nam do tego prawa
Hipokryta jestes
A teraz masz tu, "cymbalisto", definicję słowa, którego użyłeś ("bojkot"):
http://sjp.pwn.pl/slownik/2552438/b...
http://sjp.pl/bojkot
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bojkot
odpowiedz, ośla łąko, której z tych definicji odpowiada niezagłosowanie w referendum.
Zauważyłem przedziwną współzależność pomiędzy nieuctwem a "poczuciem misji" i tzw. "patriotyzmem" oraz niewłaściwie rozumianym "poczuciem społecznego obowiązku".
;)
Esha_
#676
Pod trzecim linkiem pisze:
"Bojkot tzn. lekceważyć kogoś czy coś podważać jego rację lub poglądy."
Przez namawianie do nieglosowania urko podwaza i lekcewazy racje oraz poglad (potwierdzone prawem) parlamentu szkockiego ktora jest stanowisko mowiace ze prawo do udzialu w referendum zalezy nie od narodowosci a od miejsca zamieszkania
Oczywiscie nie ma obowiazku glosowania ale moim skromnym zdaniem agitowanie do biernosci w wyborach jest wielce parszywewobec Szkotow
Ach, ta pokrętna nadinterpretacja zwolenników populistów.
Nie zrozumiałeś ani definicji, ani tego, co napisał urko.
Odmówienie udziału w dobrowolnym referendum (bądź zagłosowanie na "nie"), sugestia, aby nie brać udziału w głosowaniu, podważają stanowisko, mówiące o prawie do głosowania? :D
Parszywe jest pozwolenie narodowi zadecydować samodzielnie o losie swojego kraju?
:D
Temat -o czym dobrze wiesz- został założony jako kontrtemat dla wątku założonego przez agitatorów SNP, nachalnych bardziej od Świadków Jehowy, domorążnych sprzedawców odkurzaczy i akwizytorów Amwaya razem wziętych, którzy nie przyszli tu podyskutować, lecz wleźli tutaj z gotowym, betonowym założeniem, uprawiając "propagandę sukcesu" i zamieniajac forum w trybunę wyborczą SNP.
Byłem niechętny SNP, jednak od czasu, gdy wpieprzają się w każdą wolną przestrzeń, wyłażą z najmniejszej nawet szpary, zapychają mi skrzynkę na listy swoją nachalną propagandą, śmieciami jakimiś niczym farmfoods i agitują na forum, po prostu się ich brzydzę. Nie przypominam sobie, aby jakikolwiek przeciwnik niepodległości (czy głosowania w ogóle) założył tu tyle tematów, ile oni - wzięci razem, czy każdy z osobna. Ci, którzy nie są na "tak", jakoś nie potrzebują o tym ciągle mówić, agitować, zawracać ludziom dupy jak ksiądz po kolędzie czy góralka wynajmująca kwatery w Zakopanem- ich posty pojawiają się na ogół tylko w odpowiedzi na przedreferendalną agitkę, nazywaną "rzeczową dyskusją", "wyprowadzaniem z błędów" i "rozwiewaniem obaw". Nie interesuje mnie, jak zagłosują inni i nie życzę sobie, aby interesowali się oni tym, jak zagłosuję ja sam.
tomek.83
#683 | Dziś - 01:50
Referendum ma charakter obywatelski a nie narodowy. Kiedy to w koncu zrozumiesz Esha_
_________________________________________________________
Nie bądź śliski- marudzisz mi o charakterze referendum, ja zaś mówię o prawie narodu do samostanowienia.
Kiedy to w końcu zrozumiesz, że gówno komukolwiek do tego, jak zagłosują (i czy zagłosują) inni.
Znalazła się niestety wśród Polaków mieszkających w Szkocji grupa nieodpowiedzialnych "aktywistów", którzy tu na emito, jak i na FB, próbują namawiać Polaków do opowiedzenia się w referendum niepodległościowym po którejś ze stron. Jedyne co możemy na tym skorzystać, niezależnie od tego po której stronie się opowiemy, to liczne grono wrogów wśród tubylców; Szkoci sami są w tej sprawie mocno podzieleni.
Przyjechałem tutaj 6 lat temu, żeby spokojnie żyć i pracować, a nie mieszać się do polityki i/lub decydować o przyszłości Szkotów, którzy mieszkają tu od pokoleń. "Aktywiści" dają się rozgrywać lokalnym politykom, którzy będą nas (i innych imigrantów) próbować wykorzystać jako 'mięso wyborcze'. Jestem absolutnie przekonany, że "aktywiści" robią polskiej społeczności w Szkocji tzw. "niedźwiedzią przysługę"... chciałbym wierzyć, że nieświadomie, ale wiele wskazuje na to, że sami chcą coś na tym ugrać.
Moja propozycja: nie bierzmy udziału w referendum, dajmy Szkotom zdecydować w tej bardzo ważnej dla nich sprawie.
P.S. Ja tu zostaję bez względu na to, która opcja zwycięży... chyba, że zajdą jakieś nowe okoliczności.