Mąż i żona wieczorem w łóżku. Żona przymila się, tuli:
- Krzysztof, powiedz mi, ale tak szczerze, tak z głębi serca, kochasz
mnie jeszcze?
Mąż bez chwili wahania pyta:
- Ile?
- Trzy tysiące dolarów, kochany. Ale ta torebka naprawdę ci się spodoba!
Jest z prawdziwej skóry krokodyla!
- No, dobra...
Mija kilka minut, mąż zaczyna przymilać się do żony:
- Kochanie! Tak dawno ci nie mówiłem, jak bardzo cię kocham, jaka jesteś
piękna i niepowtarzalna...
Tym razem żona bez chwili zwłoki:
- Ile?
- Dwa dni, kochanie. Rybki połowię i wrócę...
Z pamiętnika feministki:
- Poniedziałek - małpa z którą pracuję powiedziała że grubo wyglądam w sukience. Cały wieczór spierniczony. Dobrze że Heniek pozmywał, bo miałby jesień średniowiecza.
- Wtorek - okazuje się że ta zołza z trzeciego piętra ma identyczną torebkę jak moja. Na szczęście Heniek dał mi jakieś finansowanie.
- Środa - była Heńka pojawiła się w nowych szpilkach od Prady - spierniczyła mi cały shopping.
- Czwartek - Heniek chyba domyślił się, że coś spierniczył. Dostałam na nowe szpilki.
- Piątek - cały dzień w nowych szpilkach. Płakałam z bólu. Na szczęście ta sucz z którą pracuję płakała z zazdrości.
- Sobota - przyjechała mamusia Heńka. Już wiem co czuła Ripley w kontakcie z matką Ksenomorfem.
- Niedziela - pojechałam na kongres feministek. Siadły mi nerwy bo przy odczycie referatu "mężczyzna największym ciemiężycielem kobiety" wymsknęło mi się - chyba was porąbało siostry z Archeo.
"tato, moge skoczyć na bungee?-synu,twoje życie zaczeło sie od pękniętej gumy i nie chce, aby tak sie tak sie skończyło..."