a moj sasiad ma trzy koty ale nic im nie moge zrobic bo pod jego domem jako ostrzezenie stoi wlasnorecznie wykonana w skali 1:1 figura pana o imieniu Hellraiser (taki gosc z gwozdziami w glowie, znawcy horrorow wiedza o co chodzi). Nikt facetowi nie podskoczy a kocie nosidelko razy3 za drogo by nas wyszlo :)
@Agnes T. Uroki prywatnej wlasnosci. Niestety nic nie zrobisz, a za otrucie zwierza w UK mozesz skonczyc z kartoteka kryminalna. Pozostaje tylko wyprobowac rozne srodki typu 'cat repelant' oraz inne domowe metody na zniechecenie kota do wizyt w twoim ogrodku, jak juz wczesniej kilka osob zasugerowalo. Powinno zadzialac.
Do miłośników kotów: gdybym chciała pozbyć się go siłą, nie zadawałabym pytania na forum. Wiedzcie też, że nie mam nic przeciwko temu zwierzęciu i gdyby nie srał na moim ogrodzie, problemu by nie było. Rozumiem, że kuweta i żwirek to żart.
Dzięki za adresy stron z - miejmy nadzieję skutecznymi - urządzeniami/specyfikami...
Agnes-mam dokładnie ten sam problem,tylko sa 3 koty.Mój ogródek jest wiecznie zasrany a bawi sie w nim mój syn,ma piaskownicę itp.Sąsiedzi,właściciele kotów sa spoko,nie chcemy zaczynać z nimi wojny.Ostatnio landlord przywiózł nam srodek na odstraszanie kotów-działa,Tylko po każdym deszczu trzeba sprayować od nowa..
#31
kupulem w b&q wlasnie taki ekologiczny cat repellent
bezpieczny dla dzieci...
po przeczytaniu etykietki: sklad:100%pieprz czarny
zaplacilem za to 5 funtow
2 razy wiekszy worek pieprzu w chinskim markecie jakies 1.5 funta :)
tak jak pisali przedpiscy, po kazdym desczu trzeba stosowac od nowa
Moj kotek tez zalatwia sie w czyims ogrodku :) u siebie nie brudzi :) i inne kotki tez przegonil, bo jak sie wprowadzilismy, to ogrod wygladal jak kuweta.
A tak odpowiadajac na pytanie, to kiedys przegladajac jakas gazetke z artykulami ogrodniczymi, widzialam odstraszacz na koty w postaci takiego domku. Chyba jakis dzwiek to wydaje (mama na krety cos podobnego kupowala). A moze pomysl o kocurku ;)
Witam,
niedawno kupiliśmy z mężem dom. Nasz sąsiad - Szkot ma kota, który łazi całymi dniami gdzie popadnie. Między innymi po naszym ogrodzie i - delikatnie rzecz ujmując - zostawia nam swoje kupy... Rozmawiałam z sąsiadem, ale on ironicznie się uśmiechnął i powiedział, że w zasadzie nic nie może z kotem zrobić, bo kot chodzi, gdzie chce... Napisałam więc do housingu (myślałam, że on ma dom od nich) i dowiedziałam się, że nie ma takiego prawa, które narzucałoby właścicielowi kota odpowiedzialność za jego "czyny"...
Czy naprawdę nic nie mogę zrobić, oprócz odstrzelenia/otrucia kota sąsiada?
Mam małe dziecko, które na następne wakacje będzie się uczyć chodzić - prawdopodobnie również w ogrodzie... Chciałabym tę sprawę załatwić do tego czasu skutecznie...
Proszę o pomoc!