dojazdy zawsze beda problemem, bo jezeli bedziemy sie spotykac np. w jakims miejscu publicznym to tez tzreba bedzie dojechac. wiec czy spotkania tzw. domowe czy gdzies w sali jhakiejsc to musimy dojechac, tak mysle ze czasami nawet dwoma lub trzema autobusami, ale to tylko jeden dzien w tygodniu i to dla naszych maluszkow wiec damy rade, najwzniejsze chciec :)))
musimy tylko ustalic dzien tygodnia zeby byl staly dzien, czas i sie zglaszac kto chetny, no i ustalic u kogo pierewszego, a pozniej juz dalej umowimy jak sie spotkamy....
dojazdy zawsze beda problemem, bo jezeli bedziemy sie spotykac np. w jakims miejscu publicznym to tez tzreba bedzie dojechac. wiec czy spotkania tzw. domowe czy gdzies w sali jhakiejsc to musimy dojechac, tak mysle ze czasami nawet dwoma lub trzema autobusami, ale to tylko jeden dzien w tygodniu i to dla naszych maluszkow wiec damy rade, najwzniejsze chciec :)))
musimy tylko ustalic dzien tygodnia zeby byl staly dzien, czas i sie zglaszac kto chetny, no i ustalic u kogo pierewszego, a pozniej juz dalej umowimy jak sie spotkamy....
Środa nam też pasuje-tyle, że ja niestety nie mogę jak narazie zaprosić do siebie :(
Ciągle trwa remont, a z mebli to posidam na razie dwie kanapy i lozeczko dla Dominika.
A teraz z innej beczki-właśnie wróciłam z baby clinic i oprócz tego, że Dominik przybiera na wadze książkowo, z czego cieszę się straszliwie (5,820), to po kolorze kupki health visitor stwierdziła, że ma kolki :(
Nie miał objawów oczywistych, więc myślałam, że ma poprostu takie jakieś marudne godziny...a teraz czuję się winna, bo niby wiem, że dzieciaczki kolki mają, ale...
Analizuję teraz swoją dietę i wiem, że uważam. Ale znowu jest to "ale" może to moja wina :(
Nie mow tak to nie jest napewno twoja wina to wszytko zalezy od dziecka ja mam 2 kazde karmione piersia bardzo dlugo na poczatku uwazalam a pozniej juz jadlam wszytko doslownie i zadne z nich nie mialo kolek ani niczego w tym rodzaju natomiast znajoma uwazala doslownie na wszytko i jej maluszek do 6 miesiaca noc w noc mial kolki i nic nie pomagalo ale proponuje ci stare polskie sposoby cherbatak z kopru wloskiego i rumianek w wiekszosci przypadkow pomagalo trzymaj sie dzielnie i NIE WOLNO MSLEC ZE TO TWOJA WINA!!!!!!!!! Na to nie ma reguly:)
Maciek jak mial kolke to WIEDZIALAM ze to byla kolka. tak sie darl. nie wierze ze po prostu marudne dziecko ma kolki. po kolorze kupki ?! bzdura jakas!
Asia kup mu gripe water (woda z ekstraktem z kopru) i w razie czego mu daj, to po pierwsze, po drugie rumianek lagodzi i reguluje. Tez mu zaparz. nie polecam jeszcze gotowych herbatek dla dzieci (np hippo) kup normalna herbate rumiankowa i parz. przynajmniej jeszcze miesiac. Sprawdz tylko czy nie ma w niej dodatków ma byc pure cammomile.
Kazda mama popelnia bledy. matka sie nie urodzilas nie musisz wszystkiego wiedziec.
i rob swoje bo robisz dobrze.
No wiem dziewczyny, że to nie jest moja wina...dzięki za wsparcie.
On popłakiwał w tych "swoich" godzinach, ale uspokajał się na rękach bardzo szybko, więc myślałam, że to nie kolka. Poza tym, nie kurczył nóżek...ehhhh
Asiu, on akurat herbatkę granulowaną z kopru bardzo lubi i mu czasem daję, choć rumianku nie próbowałam jeszcze. Health Visitor mówiła o wodzie przegotowanej 10 min przed karmieniem, to też stosuję czasami i fakt, że pomaga oólnie na trawienie. Podaję mu ze strzykawki.
A na dziś szykuję już ręcznik na kaloryfer hehe.
Słyszałam też, o metodzie "na suszarkę" ;) Na brzuszek kładziemy pieluszkę (co by nie poparzyć) i puszczamy ciepły strumień powietrza z suszarki-podobno czyni cuda.
Asiu zlituj sie nie podchodz do niego z zadna suszarká! wystarczy chwila nieuwagi i albo go poparzysz albo... rusz wyobraznia...
Przy calym szacunie dla health visitor. nie wydaje mi sie zeby mial kolki. wierz mi ze dzieci dra sie przerazliwie i dopoki nie przejdzie to sie nie uspokajaja.
Ma poprostu jak mi sie wydaje problem z trawieniem i rumianek (zwykly) mu pomoze. granulaty maja dzialanie lekko przeczyszczajace (poczytaj na opakowaniu) co moze draznic jego zoladek.
Dawanie wody popieram jak najbardziej.
zielona kupke ma rowniez od rumianku. i to moze zmylilo hv, bo oni pojecia nie maja o naszych babcinych sposobach. Mackowi wymyslili ze ma jeszcze zoltaczke bo... daje mu sok marchewkowy i karoten zmienia odcien skory.
Asia blagam zadnych suszarek to naprawde nie jest za dobry pomysl maluszki maja strasznie delikatna skurke szkoda ja popazyc. Niewiem czy probowalas ale tak zwany rowerek tez pomaga poloz maluszka na pleckach bez pieluszki i ruszaj jego nozkami tak jak by na rowerku jezdzil to super masuje brzuszek i jest duzo bezpieczniejsze niz suszarka:)))
No ja wiem, wiem...ehhh Suszarki nie będę próbować, bo się boję takich sposobów zbyt mechanicznych. O takim sposobie tylko słyszałam.
Rowerek już mamy wyćwiczony, kładzenie na brzuszku etc. też.
Być może to racja Asiu, że oni nie znają "naszych" sposobów, nie wiem.
Trochę tylko taka zamotana teraz jestem-kolka czy nie?
Brzusio ma wtedy taki napięty, to fakt.
No a ogólnie to śpi teraz jak aniołek-już go nic nie męczy :)
i poznajmy.
Jako Adminka: Joasia, mama Maćka urodzonego w sierpniu '08. Mieszkam na Mastrick, zachodnia część miasta.