“Brytyjczycy sami są sobie winni, jeśli nie mają pracy. Imigranci ją mają, bo ciężko pracują” - mówi Boris Johnson, znany polityk, burmistrz Londynu. W swojej kolumnie w “The Telegraph” dzieli się przemyśleniami na temat sytuacji na brytyjskim rynku pracy. Wnioski? Przeczytajcie sami.

W swoim felietonie Migrants get jobs because we’re not prepared to work as hard w The Telegraph Boris Johnson zestawia fakty: zatrudnienie w stolicy kraju sięga ponad 70 proc. (to bardzo dobry wskaźnik). Spośród zatrudnionych i polecanych do pracy (w jednym sektorze – restauracje i catering) zaledwie ok. 10 proc. to Brytyjczycy. Dlaczego?
- Bo nie mają etyki pracy, nie potrafią ciężko pracować, nie doceniają tego, że mają posadę. Imigranci są kompletnie inni – mówi rekrutująca na stanowiska w cateringu head – hunterka, rozmowa z którą zainspirowała polityka do cytowanych rozważań.
Przemyślenia Borisa Johnsona można podsumować krótko: Brytyjczyków nikt nie nauczył ciężkiej pracy. Nie można winić imigrantów, że wstają wcześnie rano, biegną do pracy, a w niej harują jak woły. Brytyjczycy tego nie potrafią. Pokolenia wchodzące na rynek pracy nie wiedzą, że na pieniądz trzeba sobie ciężko zapracować.
Boris Johnson jako jeden niewielu polityków dostrzegł i głośno wypowiedział ekonomiczną prawdę o brytyjskiej rzeczywistości. - To nie jest tak, że imigranci “odbierają komuś pracę”, a zwłaszcza że odbierają ją Brytyjczykom. Gdyby nie imigranci pewnych stanowisk, pewnych miejsc pracy po prostu by nie było - dodaje.
Ciężej także pracują, doceniają posadę. Wreszcie - mają przygotowanie do wykonywania pracy, podczas gdy Brytyjczycy, komentuje Johnson, są źle wykształceni. Jedno na czworo dzieci opuszcza szkołę podstawową mając problemy z czytaniem (!), czy poprawnym pisaniem (!) lub podstawowymi działaniami matematycznymi.
Źródło: Boris Johnson, Migrants get jobs because we’re not prepared to work as hard, telegraph.co.uk


Komentarze 84
'Polityk zdaje sobie sprawę, że właśnie z faktu, iż imigranci są np. tańsi. Można więc stworzyć więcej stanowisk pracy i nimi je obsadzić. Droższa praca Brytyjczyków wykonywana byłaby przez mniejszą ilość brytyjskich pracowników.'
Troszkę nie rozumiem jak jest coś do zrobienia to się zatrudnia kogoś do zrobienia tego czegoś - jeśli wystarczy jeden lepiej opłacany brytyjczyk, a zatrudnia się dwóch tańszych imigrantów, to znaczy, że mają oni po prostu gorszą wydajność, a jakoś tego nie widzę dookoła...
To nie jest tak. Jesli stac mnie na wiecej ludzi to ich zatrudniam. Wiecej ludzi, wiecej prac moge wziasc. Jeden brytyjczyk z doswiadczeniem w mojej branzy to jak polowa polaka.
aha
a moze dlatego,ze pokolenie ktore wchodzi na rynek jest przekonane,ze forsa bierze sie z zasilku a nie z pracy ???
"Brytyjczyków nikt nie nauczył ciężkiej pracy"..
Nieprawda. Kiedys potrafili i zapieprzali az huczalo, dzis tez takich mozna spotkac tylko jakby mniej. Brytyjczycy zostali nauczeni lenistwa, nierobstwa i tego , że im sie nalezy za samo oddychanie.