Royal baby to synek, donosi od poniedziałku prasa na całym świecie. Dziecko przyszło na świat 22 lipca, o 4.24 po południu, ważyło 8 funtów i 6 uncji.

Wielka radość w całej rodzinie królewskiej
Royal baby to synek, doniósł w poniedziałek wieczorem The Telegraph. Dziecko przyszło na świat 22 lipca, o 4.24 po południu, ważyło 8 funtów i 6 uncji. Poród trwał ok. 11 godzin. Książę William osobiście powiadomił Królową, swoich rodziców oraz państwa Middleton o szczęśliwym rozwiązaniu. Księżna wraz z potomkiem zostali po porodzie w szpitalu.
Narodzony potomek jest trzecim prawnukiem królowej. Rzadko zdarza się, by brytyjski władca osobiście mógł poznać swojego następcę, będącego zarazem prawnukiem. Ostatnio zdarzyło się to niemal 120 lat temu, w przypadku królowej Wiktorii i księcia Edwarda (późniejszego Edwarda VII).
Książę Karol “jest niezmiernie dumny i szczęśliwy, iż został po raz pierwszy dziadkiem”. To także, jak mówił “szczególny czas dla Kate i Williama”. Książę William w krótkim komentarzu udzielonym prasie zaraz po szczęśliwym rozwiązaniu powiedział, iż “nie mogą z żoną być bardziej szczęśliwi.”
Książęcej parze gratuluje cały świat
Książęcej parze gratuluje cały świat, w tym Wielka Brytania. Ciepłe słowa płyną od poniedziałku przez telewizyjne ekrany i wyświetlacze telefonów - mnóstwo, w tym te ze strony premiera Camerona, sir Eda Milibanda, a także arcybiskupa Canterbury Justina Welby - zostało złożonych poprzez Twitter (tempora mutantur).
Rodzicom pogratulowali także państwo Barack i Michelle Obama, życząc “wszystkim radości i błogosławieństw rodzicielstwa”. Kanada uczciła narodziny “royal-baby” podświetlając na błękitno wodospad Niagara oraz wieżę CN Tower w Toronto. Gratulacje przesłali także prezydent Rosji, Francji i Hiszpanii (ta ostatnia tego samego dnia powitała nowego potomka hiszpańskich aktorów Penelope Cruz i Javera Bardema).
Naród, a zwłaszcza londyńczycy oszaleli - wczoraj ulicami miasta wędrowały podekscytowane tłumy z butelkami szampana. Atmosfera przypominała Nowy Rok. Fontanna na Trafalgar Square została podświetlona na błękitno, by zasygnalizować płeć dziecka. Jak zapowiedział burmistrz Londynu wszystkie fontanny w mieście będę oświetlone przez kolejne 7 dni. Życzenia złożyli także m.in. koledzy księcia Williama - pułkownika lotnictwa.

We wtorek 23 lipca narodziny baby Cambridge zostały uczczone salwami armatnimi. Rozdzwoniły się także dzwony Westminster Abbey. Pierwszy raz - o godzinie drugiej po południu, a potem aż 5 tysięcy razy, łącznie przez trzy godziny. Specjalnie w tym celu przygotowano kompozycję “Cambridge Surprise Royal”. Trzy z dzwonów użyte zostały już wcześniej, gdy urodził się książę William.
Jak podkreślił burmistrz Boris Johnson, malec będzie - dzięki swemu urodzeniu w Londynie - londyńczykiem już na zawsze. W spektaklu radości uczestniczy także rodzinne miasteczko księżnej Kate - Bucklebury. John Haley, prowadzący tam gospodę Old Boot Inn mówił: - To wspaniała wiadomość. Kiedy usłyszeliśmy, że to chłopak, ludzie dosłownie oszaleli.
Co dalej?
Księżna z potomkiem przebywali w szpitalu przez ok. 36 godzin po porodzie. Jak podawała prasa we wtorek ok. 15 przyjechali do niego państwo Middleton. Widziano także oficjalnego fryzjera księżnej, zaczęto więc podejrzewać, że już wkrótce pokaże się publicznie. Prasa odnotowała także przyjazd do szpitala młodej kobiety z walizką oraz dziecięcym fotelikiem, co od razu wywołało pogłoski, że przywiozła ona rzeczy potrzebne książęcej parze do opuszczenia szpitala. Księżna jednak nie pokazywała się.
Prasa zaczęła się więc zastanawiać, czy księżna pozostanie w St Mary na drugą noc? Brytyjskie zwyczaje w zakresie traktowania położnic są nieco inne, tutaj zaledwie 25 proc. młodych mam zostaje w szpitalu dłużej, niż jedną noc po porodzie. Jak komentowała naczelniczka ds. kształcenia położnych w królewskiej szkole położnictwa (Royal College of Midwives) Gail Johnson dzieje się tak w przypadku mam, które są zwyczajnie zmęczone, potrzebują pomocy przy karmieniu piersią albo te, których poród był trudny.
O 19.18 para książęca położyła kres wszystkim spekulacjom, ukazując się na schodach szpitala, z maleństwem w objęciach. Po udzieleniu kilku wypowiedzi dla prasy (książę William żartował, że jego synek ma, szczęśliwie, więcej włosów niż on sam oraz “zdrową parę płucek”, a wygląd - na szczęście - jak dodał, odziedziczył po swojej ślicznej mamie) świeżo upieczeni rodzice odjechali do domu.
Po wyjściu księżnej ze szpitala para przez jakiś czas będzie opiekować się maleństwem razem. Gdy księciu skończy się urlop ojcowski, udzielony przez RAF, księżna prawdopodobnie przeniesie się na jakiś czas do domu swoich rodziców, by tam wypoczywać i z pomocą dziadków zajmować się dzieckiem.
Królowa Elżbieta zaoferowała parze pobyt w zamku Balmoral, który jest znaczniej bardziej dyskretny, niż inne posiadłości dostępne rodzinie królewskiej. Wuj księcia Williama, brat księżnej Diany, Earl Spencer mówił, że jak pamięta z rodzinnych opowieści - jego siostra także przyszła na świat w taki upalny, lipcowy dzień, jak poniedziałek 22 lipca, kiedy przyszło na świat “baby Cambridge”.
Prezenty od rodziny królewskiej
W wyrazie sympatii i uznania dla rodziców i ich dzielnych maluchów, które przyszły na świat tego samego dnia, co royal baby mennica królewska przygotowała ponad 2000 pamiątkowych monet.
Każda z nich to pens z prawdziwego srebra, z pamiątkowym napisem: “Srebrny pens na szczęście”. Monety będą wręczane w ozdobnych pokrowcach-kieszonkach, różowych lub niebieskich. Jako pierwszy otrzymał ją mały Adam Miel z Southampton, który przyszedł na świat w kilkanaście minut po baby Cambridge.
Źródło: Alice Philipson, Claire Carter, Royal baby: as it happened, telegraph.co.uk.







Komentarze 199
A o so chozziii?
dwoje ludzi, kochaja sie, kaseta maszyny losujacej jest pusta, nastepuje zwolnienie blokady, pileczki sie obijaja, kto dobrze skreslil ten trafil.
dzis gratulijemy - jutro zaczynamy robic kase. Mam nadzieje ze Macallan tez sie dolaczy do slepego pedu.
Hurray!
kika miesiecy temu byl artykul o kobiecie ktora podobno uslyszala od ksieznej ze to coreczka.
Obiecala jej solennie ze nic nie powie i nastepnego dnia sprzedala ta wiadomosc brukowcom.
Teraz widze ze byl to zmanipulowany wyciek, a glupi sie cieszyli ze juz wiedza co sie urodzi.
No coz, ten sie smieje, kto sie smieje ostatni.