Za ubiegły rok Główny Urząd Statystyczny odnotował najwyższy poziom ujemnego przyrostu naturalnego od czasów II wojny światowej. Polska staje się domem starców - ostrzega “Rzeczpospolita”.
Ubiegły roku, był krytyczny jeśli chodzi o bilans demograficzny - przewaga zgonów nad liczbą urodzonych dzieci wyniosła ponad 16 tys. i była największa od 1945 r. Wcześniej najgorszy w powojennych dziejach naszego kraju był rok 2003 – odnotowano wówczas 14,1 tys. więcej zgonów niż urodzeń.
Ten niepokojący bilans, to nie tylko skutek coraz niższej liczby Polek chętnych do rodzenia potomstwa. Zaczynamy się starzeć również dlatego, że coraz starsze są osoby urodzone w tzw. powojennym wyżu demograficznym. W tych latach rocznie rodziło się średnio ponad 700 tys. dzieci - dla przykładu, w 1951 roku urodziło się ich blisko 784 tys.
Demograf, prof. Krystyna Iglicka, komentując dla “Rz” gusowskie statystyki, ocenia sytuację jako bardzo poważną.
Całą grozę problemu najlepiej widać wówczas, gdy zestawimy wysoki poziom emigracji z niskim poziomem imigracji, malejącą liczbę ślubów z rosnącą liczbą rozwodów. Zwraca też uwagę na fakt, że, tak złego bilansu spodziewano się za dwa lata, okazało się jednak, że proces starzenia się społeczeństwa rozpoczął się już, na dobre, w zeszłym roku. Inni eksperci od demografii naciskają na rząd, by natychmiast i na poważnie zajął się problemem wyludniania się kraju.
Badania OECD wskazują bowiem, że sytuacja demograficzna Polski może być jej główną barierą rozwojową w XXI w. - takiego zdanie jest m.in. cytowany przez “Rz” Stanisław Kluza, ekonomista, b. szef Komisji Nadzoru Finansowego. Przypomina, że Polska jest w czołówce krajów, w których struktura demograficzna będzie najmniej korzystna dla podnoszenia konkurencyjności i perspektyw rozwoju gospodarki. Rząd przekonuje, że robi coraz więcej, by poprawić naszą sytuację ludnościową. Poprzedni rok ogłosił nawet Rokiem Rodziny.
– Mamy już m.in. roczne urlopy macierzyńskie, składki z budżetu na emerytury dla opiekunów, dopłaty do przedszkoli. Wprowadzamy Kartę dużej rodziny i likwidujemy zbędne, coroczne zakupy nowych podręczników – mówi Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej.
Jednak zdaniem specjalistów polityka demograficzna wymaga całościowego planu, a rząd działa wyrywkowo. – Polityka rządu jest chaotyczna. Nie ma w niej przemyślanych i wprowadzanych konsekwentnie działań. A tylko takie mogą przynieść efekt - przekonuje Kluza. Z kolei prof. Iglicka, jako przykład najlepszej polityki demograficznej, wskazuje Francję, która o polityce na rzecz rodzin zaczęła myśleć już 100 lat temu, skutkiem czego tzw. współczynnik dzietności wynosi 2. Taka wielkość zapewnia, iż naród nie wymiera. Polski współczynnik sytuuje się na poziomie 1, 3 , to sprawia znaleźliśmy się na 212. miejscu na świecie, na 224 kraje świata.



Komentarze 16
Zajebiste sa te te karty dla rodzin 3+, uprawniaja do znizek w parkach narodowych...ktos niezle zbakany to wymyslil.
''– Mamy już m.in. roczne urlopy macierzyńskie, składki z budżetu na emerytury dla opiekunów, dopłaty do przedszkoli. Wprowadzamy Kartę dużej rodziny i likwidujemy zbędne, coroczne zakupy nowych podręczników – mówi Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej.''
Co z tego to sa same beznadziejne pierdoly ktore nie pomagaja zadnej rodzinie tak na serio... Darcie po prostu ludzia zarobic!!! A nie kurde 1500 Zl i spierdu.. Utrzymaj baranie rodzine.. Wescie se te karty duzej rodziny wsadzcie, te kupowanie nowych podrecznikow tez se wsadzcie.. Kiedys jakos sie uzywalo podrecznikow po kilka lat z rzedu bralo od sasiadow dzieci itd uzywane i sie zylo wsadzcie se to tez... doplaty do przedszkoli wescie se je wsadzcie dajcie prace to beda potrzebne doplaty dopiero!!!
Dajcie ludza zyc normlanie to sie beda dzieci rodzic!!!
Mysle, ze problemy sieskoncza kiedy Polacy do perfekcji opanuja ortografie, interpunkcje
niech swie swieci 3rp wraz z jej dobrodziejstwami :F
Nie sadze...