Opium:
owszem, leciałem w 2007, ale w sierpniu.
asbo
#59 | Dziś - 14:22
spacerowanie w szlafroczku do sklepu, odprowadzanie dzieci do szkoly w pizamce w sloniki (pizamka na rodzicu, mundurek na dziecku) :)
_____________________________
To akurat, takie "wbijanie" we wszystko, bardzo mi tutaj odpowiada.
luz w pracy , bez stresu i pospiechu elastyczna firma , klienci milsi , i praca latwiejsza , nie trzeba ie pieprzyc z ZUSami dla pracownikow ani martwic o durne PITy coroczne ;P
lepsza polityka wewnetrzna dla samozartudnionych , lepsza kasa chlonny rynek , jak dla mnie conajmniej 50 % lepiej , pijane szkotki kradnace i chowajace buty sprzed werandy gdzie popadnie wesolo ogolnie ;P
Dezel
#68 | Dziś - 14:53
luz w pracy , bez stresu i pospiechu elastyczna firma , klienci milsi , i praca latwiejsza , nie trzeba ie pieprzyc z ZUSami dla pracownikow ani martwic o durne PITy coroczne ;P
_________________________________
W 2008 wbiłem na "swoje"- po ponad 7 latach użerania się "na swoim" w PL jakoś tak cholernie dziwnie... właściwie nie myslisz o żadnej papierkologii, kontrolach, duperelach.
Aha, no i pierwsze wpłaty gotówkowe w banku- zero jakiegokolwiek kwitka, dowodu wpłaty... chociaż podobało mi się to bardzo, to jednak wychodziłem z banku z dziwnym uczuciem, jak gdyby ktoś właśnie zajumał mi pieniądze. :D
I jeszcze jedno- luz i swoboda związane z brakiem konieczności trzymania się za kieszeń po to, aby nieustannie sprawdzać, czy portfel wciąż znajduje się na właściwym miejscu.
esha dokladnie , w zasadzie jak dla mnie minimum formalnosci wygoda , urzedy tu naprawde dzialaja a ludzie sa pomocni , przynajmniej ja nie mialme problemow w zasadzie z niczym , zwrot co roku z podatku na konto wystarczy jeden telefon , przedw wszytskim klienci mili nie te chamy i prostaki w pl , w pracy elastycznie mimo obowiazujacych przepisow bez stresu , kupujesz samochod papiery ci wysylaja , zgloslem tylko w DVLA ze kupilem , trawlo to moe 10 minut , nie jak w polsce stanie po tablice 2 h w kolejce , jak dla mnie duzo ulatwien i przede wszytskim mniej durnych papierkow i nie potrzebuje ksiegowej sam ogarniam na spokojnie dokumenty
Zainspirowal mnie temat z dyskusji ogolnej: 'jechac czy nie jechac?'. Pamietacie Wasze pierwsze dni po przyjezdzie na Wyspy? Jakie bylo to miasto? Jaka robota? Jakie mieszkanie? Jakie wrazenia?