Byłem wczoraj w Edynburgu, pierwszy raz w życiu. Rozmowa kwalifikacyjna, męcząca podróż z Manchesteru, stres, nerwy. Ze stacji Edinburgh Waverley wyszedłem na zewnątrz od strony Princes Street, szaro, buro, dżdżysto, gwarnie.
Nerwy prysły, o stresie zapomniałem, pogoda w dziwny sposób pasowała. Spojrzałem przez tory w kierunku zamku i starego miasta i oniemniałem. Na twarzy wykwitł mi naiwny uśmiech, w oczach pojawił egzaltowany błysk. Widziałem zdjęcia, filmiki na youtube i street view na google maps, ale tego się nie spodziewałem. Miłość od pierwszego wejrzenia.
Czy ktoś z Was to jeszcze dostrzega? Piękno, urok, niezwykłość miejsca, w którym żyjecie? Czy proza życia zjadła Waszą wrażliwość i zostawiła gorycz, sarkazm i obojętność? Rutyna zabija wrażliwość, ale może jest jeszcze ktoś, kto widzi, jak niezwykły jest Edynburg?
Od maja będę jednym z Was. Praca, o którą się starałem, jest moja. Nie spodziwam się przeprowadzki do raju, ale cieszę się, że dostałem szansę zamieszkania w jednym z najpiękniejszych miejsc, jakie dotychczas widziałem. Na tę chwilę, proszę nie zabierzcie mi tego, jestem szczęśliwy. Pozdrawiam:-)
Edynburga jeszcze nawet nie liznąłeś... ;) to miasto zbudowane na kilku poziomach. Przeprowadzisz się to zrozumiesz, co miałem na myśli... Jeżeli powiedzie Ci się z pracą, daj znać- chętnie oprowadzę.
:)
Nie byłem w Atenach, ale Edynburg ładny jest, to fakt. Rownież spodobał mi sie od pierwszego wejrzenia, do tego stopnia, iż postanowiłem tu zamieszkać, choć miałem troche inne plany.
Ja jak pierwszy raz przyjechalam do Edka to mialam podobnie, plus ten gostek grajacy na rogu na kobzie :) Normalnie gesior mnie pokryl. I tak sobie pomyslalam: no k..wa, tu bym mogla mieszkac. No i slowo (mysl) stalo sie cialem (no prawie) :)
Powodzenia Swavik
Byłem wczoraj w Edynburgu, pierwszy raz w życiu. Rozmowa kwalifikacyjna, męcząca podróż z Manchesteru, stres, nerwy. Ze stacji Edinburgh Waverley wyszedłem na zewnątrz od strony Princes Street, szaro, buro, dżdżysto, gwarnie.
Nerwy prysły, o stresie zapomniałem, pogoda w dziwny sposób pasowała. Spojrzałem przez tory w kierunku zamku i starego miasta i oniemniałem. Na twarzy wykwitł mi naiwny uśmiech, w oczach pojawił egzaltowany błysk. Widziałem zdjęcia, filmiki na youtube i street view na google maps, ale tego się nie spodziewałem. Miłość od pierwszego wejrzenia.
Czy ktoś z Was to jeszcze dostrzega? Piękno, urok, niezwykłość miejsca, w którym żyjecie? Czy proza życia zjadła Waszą wrażliwość i zostawiła gorycz, sarkazm i obojętność? Rutyna zabija wrażliwość, ale może jest jeszcze ktoś, kto widzi, jak niezwykły jest Edynburg?
Od maja będę jednym z Was. Praca, o którą się starałem, jest moja. Nie spodziwam się przeprowadzki do raju, ale cieszę się, że dostałem szansę zamieszkania w jednym z najpiękniejszych miejsc, jakie dotychczas widziałem. Na tę chwilę, proszę nie zabierzcie mi tego, jestem szczęśliwy. Pozdrawiam:-)