Jak donoszą statystyki przygotowane przez Office of National Statistics (ONS) ponad 1/3 dzieci z najbiedniejszych domów nie ma w domu dostępu do internetu. Podobnie wygląda sytuacja z komputerami. Praktycznie wszystkie dzieci z domów bogatszych mają dostęp do sieci oraz własne komputery.

Działacze przekonują, że “przepaść cyfrowa” pomiędzy biednymi i bogatymi może zaszkodzić edukacji dzieci z mniej zamożnych domów. Dosadniej wyraża się Valerie Thompson z E-Learning Foundation, według której dzieci bez domowego internetu tracą swoją “wielką szansę”.
Jak przekonuje Thompson, dzieci wychowujące się w domach bez internetu, mogą mieć problemy z odrabianiem zadań domowych oraz pełnym uczestnictwem w zajęciach szkolnych. Nie są w stanie odwiedzać szkolnych stron internetowych, gdzie w formie cyfrowej mogą oddawać zadane prace i zapoznawać się z opiniami nauczycieli.
Działacze E-Learning Foundation ostrzegają - statystyki jasno pokazały, że “przepaść cyfrowa” jest wciąż dużym problemem dla młodych ludzi w Wielkiej Brytanii. - Ubóstwo z oczywistych powodów przyczynia się do niewystarczającego dostępu do cyfrowych technologii nauczania, a to z kolei powoduje słabe wyniki w szkole. Ten związek nie może być ignorowany. -
Badania ONS potwierdza również diagnoza naukowców z Oxford University’s Department of Education, którzy w opublikowanej w tym miesiącu pozycji pt. “Teenagers and Technology” zauważyli, że nastolatki bez dostępu do internetu czują się pokrzywdzone oraz są odrzucane w swoich grupach rówieśniczych.
Oksfordzcy naukowcy przekonują również, że obawy rodziców o to, iż ich pociechy będą marnowały czas na portalach społecznościowych, są często nieuzasadnione, a korzyści, wynikające z korzystania z nowych technologii, znacznie przekraczają ponoszone ryzyko.
Zrodlo: GazetaE za Judith Burns, A third of poorest pupils ‘without internet at home’, bbc.co.uk



Komentarze 21
Biednemu zawsze wiatr w oczy.
To niech jeszcze zrobią badania, dotyczące źródła chronicznej biedy w pewnych rodzinach, zapewne jako przyczynę, "ciderek" zajmie jedno z pierwszych miejsc. Druga sprawa, to jeśli ktoś naprawdę chce się uczyć, to może udać się do biblioteki, dostęp do neta i książek za friko, więc w czym problem? Proponuje rozdawać prawo jazdy i darmowe auta, aby rozwiązać problem bezrobocia, przecież ci którzy używają autobusów, "nie mają" szans z tymi co posiadają własny środek transportu...
Co do wyników w szkole, to czy dzieciak, który siedzi ciągle na FB, doprawdy uczy się lepiej, od tego, który ma inne formy rozrywki? Czy funkcja "kopiuj-wklej" w odrabianiu pracy domowej, doprawdy jest tak porządana aby poprawić statystyki w wynikach, czy może lepiej mieć niższe, ale uczciwie zdobyte oceny? Jakość edukacji najlepiej weryfikuje rynek pracy.
... jak słysze o biednych dzieciach w uk...to wymiękam
są biedne, bo mają durnych rodziców - na to już się chyba dużo nie da poradzić
Dostep do internetu powinien byc darmowy i nieograniczony. zawsze to mowilam.
Ale rozdawanie biednym darmowych komputerow moze byc ryzykowne (wiem, ze nikt o tym nie wspominal, sama na to wpadlam) bo jak patologia to sprzedadza i przepija. Najlepiej dac jakies stre, zeby nikt tego kupic nie chcial.