Do góry

Gwiazda "Gry o Tron": Maisie Williams

Maisie Williams to aktorka znana z kultowego amerykańskiego serialu “Gra o Tron”, gdzie wciela się w postać Aryi Stark. Specjalnie dla zbadajtalent.pl zdradza, kto najbardziej wspierał ją na planie filmowym, opowiada o początkach swojej kariery, największym dotychczasowym osiągnięciu oraz o tym, czy rzuci aktorstwo dla… śpiewania. Ponadto dzieli się swoimi wrażeniami z wizyty w Polce, opowiada o tym czym dla niej jest prawdziwa pasja oraz za co lubi serialową Aryę i w czym jest do niej podobna.

Na zdjęciu: Maisie Williams. Fot. Floris Looijesteijn (CC BY 2.0).

Cześć! Cieszę się, że udało Ci się znaleźć dla nas czas. Domyślam się, że jesteś teraz bardzo zajęta. Nad czym obecnie pracujesz?

Maisie Williams: - Cześć! Ja również się cieszę. Obecnie jesteśmy w trakcie kręcenia czwartego sezonu “Gry o Tron”. Mam teraz małą przerwę pomiędzy ujęciami, ale już za kilka dni znowu wracam na plan.

Celem naszego projektu jest uświadomienie młodym ludziom, jakie są ich talenty i wskazanie im, jak mogą je rozwijać. Czy sądzisz, że wiedza na ten temat jest ważna?

- Tak, sądzę, że tak. Pamiętam taką sytuację z czasów, kiedy byłam młodsza - siedziałam w klasie pełnej dzieci i nasza nauczycielka zapytała o to, co chcemy robić, kiedy dorośniemy. Wszyscy po kolei wymieniali: “chcę zostać piłkarzem”, “chcę robić to”, “chcę robić tamto”. I pamiętam, że nauczycielka odwróciła się do nas i powiedziała: “No tak, ale to nie są wasze prawdziwe plany, prawda?”. Wtedy poczułam, że przecież nie można mówić czegoś takiego siedmioletniemu dziecku! Nikt nie powinien rezygnować z marzeń, zwłaszcza tak wcześnie. Uważam, że jeśli znalazłeś coś, co naprawdę lubisz robić, to dlaczego nie dać temu szansy? I nawet jeżeli trzeba będzie wiele temu poświęcić, to gdy naprawdę chcesz się tym zajmować i masz do tego talent, powinien to być numer jeden na twojej liście priorytetów.

Jak zaczęła się Twoja kariera?

- Występowanie zawsze sprawiało mi przyjemność. Lubiłam rozśmieszać ludzi, udawać, że jestem kimś innym, przebierać się i tego typu rzeczy. Potem rozpoczęłam naukę w szkole tanecznej, jak również zaczęłam się uczyć aktorstwa. Wzięłam udział w konkursie talentów i starałam się, by mnie zauważono i doceniono moje umiejętności. Chciałam pokazać światu co potrafię i nadal się uczyć. Wtedy poznałam moją agentkę Louise, wzięłam udział w kilku przesłuchaniach do filmów i innych projektów, w tym także w przesłuchaniu do “Gry o Tron”. Od tamtego czasu, wszystko nabrało rozpędu. Ale sądzę, że zaczęło się od posiadania pasji i nastawienia mojej mamy, która zachęcała mnie do różnych aktywności mówiąc: “spróbujmy tego, spróbujmy tamtego!”. Pomogli także inni ludzie, którzy podsuwali mi pomysły i obserwowali, co tak naprawdę sprawia mi przyjemność. Na przykład przez pewien czas śpiewałam. Nigdy wcześniej nie powiedziałabym, że śpiewanie mogłyby sprawiać mi przyjemność, ale tak było! Sądzę, że chodzi o testowanie i próbowanie się w nowych rzeczach. Może się okazać, że zaczniesz coś robić tylko po to, by się po chwili przekonać, że dana rzecz jest nie dla ciebie. Ale dzięki temu zawężasz sobie kryteria poszukiwania i możesz ruszyć dalej.

Czy w takim razie myślisz, że kiedyś wrócisz do śpiewu?

- Hmm… Nie wiem (śmiech). Być może. To znaczy, naprawdę to lubiłam. Jeśli miałabym śpiewać, to pewnie byłoby to coś w stylu musicalu. Chciałabym łączyć wszystkie sztuki teatralne. Ale tak, sprawiało mi to ogromną przyjemność.

Jaka była rola rodziców w rozwoju Twojej kariery?

- Mieszkałam z mamą i ojczymem. Oboje bardzo mnie wspierali w tym, co chciałam robić. Mój ojczym zawsze powtarzał, że powinnam robić komedie stand-up (śmiech). To dlatego, że często go rozśmieszałam. Zawsze we mnie wierzył i chciał, żebym to robiła. A moja mama opłacała mi wiele lekcji, gdy byłam młodsza. To właściwie była podstawa i początek wszystkiego. Te wszystkie lekcje popchnęły mnie w ten świat i niesamowicie mi pomogły. Niedawno się wyprowadziłam, nie mieszkam już w domu, ale wciąż widuję się z rodziną. Jesteśmy bardzo, bardzo blisko, a moja mama towarzyszyła mi jako opiekun podczas wyjazdów na plan filmowy, a więc była ze mną przez cały ten czas. To cudowne, mieć tak wspierającą rodzinę. Nie każdy tak ma. Niektórzy muszą sobie ze wszystkim radzić samemu. Sądzę, że mam mnóstwo szczęścia posiadając rodzinę, która wspiera mnie w tym, co robię.

Jakie jest Twoje największe osiągnięcie, takie, które ma dla Ciebie specjalne znaczenie?

- Masz na myśli Aryę?

Niekoniecznie, po prostu jakieś osiągnięcie, które ma dla Ciebie specjalne, osobiste znaczenie…

- Nie wiem… Chyba po prostu praca z tak wieloma doświadczonymi i fantastycznymi aktorami. Wiesz, moi rówieśnicy niekoniecznie wiedzą kim są ci ludzie. Na przykład, kiedy wspominam “och, pracowałam z Seanem Beanem (brytyjski aktor, znany min. z filmów “Władca Pierścieni”, “Troja” oraz serialu “Gra o Tron” - przyp. red.)”, oni pytają “kim?” (śmiech). Nie mają najmniejszego pojęcia, o kim mówię. Ale to niezwykle miłe, kiedy jestem na przyjęciu rodzinnym i moje ciocie i wujkowie wiedzą, o kim mówię i rozumieją jakie to jest niesamowite. Szansa, którą dostałam nie jest czymś, co się często zdarza ludziom takim jak ja. Kiedy rozpoczęłam swoją pracę nad “Grą o Tron”, nie miałam dużego doświadczenia w aktorstwie. Byłam mocniejsza ze śpiewu, a więc nie do końca wiedziałam, co robię. Szansa, którą otrzymałam, możliwość pracowania z tymi fantastycznymi ludźmi, uczenia się i czerpania od nich inspiracji - to wszystko bardzo mi pomogło. I było niesamowite.

Kto najbardziej wspiera Cię w Twojej pracy?

- Uważam, że było fantastycznie pracować z Charlesem Dancem (angielski aktor, scenarzysta i reżyser, odtwórca roli Tywina Lannistera w “Grze o Tron” - przyp. red.). To było znakomite. Mam dobre stosunki ze wszystkimi, ale sceny z nim były po prostu przepięknie napisane. Czułam się trochę onieśmielona i zdenerwowana, kiedy weszłam na plan zdjęciowy. Chciałam udowodnić - Charlesowi najbardziej - że nie jestem tylko kolejnym dzieciakiem ze szkoły aktorskiej. Chciałam mu udowodnić, że potrafię. Bardzo wiele się od niego nauczyłam. Sposób w jaki łączy rekwizyty i ruch sceniczny w swojej grze - podłapałam to od niego. Kiedyś po prostu stałam lub siedziałam na scenie, a teraz już nie mam oporów żeby się ruszać. Dzięki temu, to co robię wygląda naturalniej. A on jest tak inspirującym facetem! Wiele razy brał mnie na rozmowy, opowiadał o swoich doświadczeniach i śmiesznych anegdotach ze swojej kariery. I po prostu miałam z nim bardzo, bardzo dobre relacje. Nie wiem czego się spodziewałam, ale jest o wiele milszym człowiekiem, niż sobie wyobrażałam. Nawet nie wiem czemu tak o nim myślałam, prawdopodobnie dlatego, że widziałam go w telewizji jako Tywina i myślałam, że będzie okropny… (śmiech). Ale jest naprawdę miły, to najmilszy człowiek na świecie. I teraz mi przykro, że już nie mamy okazji pracować razem.

Wspomniałaś, że oprócz aktorstwa lubisz także śpiewać. Masz jakieś inne pasje, hobby?

- O to właśnie chodzi… Oprócz aktorstwa również tańczę, mam z tym kontakt już od dawna. Ale wszystko co robię, jest związane z występowaniem i sztuką teatralną. To moja pasja. Zawsze chciałam występować, a teraz, kiedy dostałam taką szansę, chcę to dalej rozwijać i nie ograniczać się tylko do grania w produkcjach telewizyjnych. Chciałabym tańczyć na scenie, grać w musicalach. Wiesz, teraz kiedy mam już jakieś doświadczenie sądzę, że łatwiej będzie mi się otworzyć na wszystkie aspekty sztuki teatralnej. Obecnie uczę się w szkole teatralnej, gdzie uczęszczam przede wszystkim na zajęcia z tańca, a także śpiewu i tzw. acting through song. A kiedy nie tańczę, to śpię, jem i gadam (śmiech). Pakuję się i rozpakowuję w kółko i tak obecnie wygląda mój cały świat. Stał się teraz większy, żyję na walizkach przez większość czasu. Ale to jest życie, które wybrałam i - tak jak mówiłam wcześniej - chodzi o poświęcenie. Nie jestem już zwyczajną nastolatką, ale to dobrze, bo mam teraz to nowe życie. Kiedy wracam do domu, to staram się być jak najbardziej normalna - widywać się ze znajomymi i odprężać się trochę. Ale teraz jest trochę inaczej i dobrze mi z tym.

Brzmi niezwykle ciekawie. Jakie jest Twoje ulubione miejsce, gdzie kręciliście serial?

- Kręciliśmy głównie w Irlandii Północnej, niedaleko Belfastu, tam nagrywana jest większość scen. Mamy też duże studia filmowe w Belfaście, gdzie nagrywane są wszystkie nasze sceny wnętrz, a więc takie jak jaskinie czy King’s Landing (miasto z “Gry o Tron” - przyp. red.). Nagrywaliśmy również w Dubrowniku, na Malcie, w Maroku i na Islandii. Kręciliśmy też trochę w Los Angeles. W sumie kiedyś nagrywaliśmy tylko w okolicach Belfastu, a teraz jeździmy już wszędzie. Wszystko zrobiło się większe, latamy do wielu miejsc, mamy różne ekipy w różnych lokalizacjach. Cały proces nagrywania serialu bywa bardzo skomplikowany, ale fantastycznie jest brać w tym wszystkim udział.

Miałam również okazję pojechać do Islandii i było genialnie, byłam zachwycona. Po prostu przepiękna, zjawiskowa sceneria. Po pobycie w Islandii wróciłam znów do Belfastu i kontynuowaliśmy nagrania w górach Mourne (góry w okolicy Belfastu - przyp. red.), które są przepiękne, ale wtedy patrzyłam na nie i myślałam sobie “tak, ale to bez porównania z Islandią” (śmiech). Ale serio, pamiętam, że wszystko tam było jak z pocztówki, zrobiłam tyle pięknych zdjęć. Możliwość jeżdżenia do tylu miejsc to ogromna szansa, uwielbiam to i nie zamieniłabym tego na nic innego.

Nasz portal społecznościowy - Zadane.pl - zajmuje się edukacją. Jak praca na planie wpływa na naukę w szkole?

- No tak… Jak już mówiłam wcześniej, jeśli masz jakąś pasję, niektóre rzeczy będą ci umykać, ponieważ masz inne priorytety. To tylko moja osobista opinia, ale spotkałam ludzi, którzy twierdzą inaczej i z przyjemnością wysłucham ich zdania. To, czym się zajmuję, zaczęłam w wieku 12 lat. Gdy byłam w ósmej klasie, starałam się robić dwie rzeczy na raz - chodzić do szkoły i grać. To było niezwykle trudne i nie podobało się niektórym nauczycielom. Część z nich zamiast pomóc, mówiła po prostu: “nie zrobiłaś tego”, “nie zrobiłaś tamtego”. Atakowali, zamiast próbować wskazać rozwiązanie. Rok później wyjechałam na kilka miesięcy, by wziąć udział w zdjęciach do “Gry o Tron”. Myślę, że było to lepsze rozwiązanie, niż jeżdżenie na plan pomiędzy zajęciami, ale wciąż było bardzo trudno i znów nauczyciele nie dawali mi tyle wsparcia, na ile liczyłam.

Prosiłam wcześniej o pracę domową z góry, bo wiedziałam, że nie będzie mnie przez cztery tygodnie, ale nic nie dostałam. Ostatecznie znalazłam się w sytuacji, kiedy nikt nie zlecił mi żadnej pracy, a później wszyscy mówili, że nic nie zrobiłam. W końcu dotarłam do klasy dziesiątej na którą przypada egzamin GCSE (The General Certificate of Secondary Education, egzamin zdawany powszechnie w trakcie piątego roku nauki w szkole średniej - ang. Secondary Education - przez uczniów w wieku 16 lat, przyp. red.). Sprawa zaczęła się robić coraz poważniejsza. Brałam nawet dodatkowe korepetycje na planie, bo naprawdę miałam wtedy problemy z nauką. Ciężko jest opanować swoje kwestie, pracować na planie z tymi wszystkimi fantastycznymi aktorami i wykazywać się, kiedy gdzieś z tyłu głowy musisz myśleć o szkole i wszystkich innych sprawach.

Ostatecznie, w połowie dziesiątej klasy zdecydowałam się na korepetycje domowe (homeschooling). Nie musiałam dostosowywać się do niczyich reguł i mogłam robić wszystko na swoich zasadach. To sprawdziło się o wiele lepiej. Przerobiłam kilka modułów do GCSE, ale niestety w okresie egzaminacyjnym nie mogłam być na miejscu. Pracowałam wtedy nad promocyjną stroną internetową do serialu. Wiele osób mówiło, że powinnam była zostać i skupić się na egzaminach. Rozumiem ich zdanie, ale są pewne sposobności i okazje, które już się nie powtórzą. Nie będę mogła zagrać Aryi, kiedy będę miała 24 lata. Nie mogę sobie tak po prostu wziąć kilku lat wolnego – taka szansa już się więcej nie powtórzy.

Postanowiłam opuścić szkołę, zrobić rzeczy z “listy mojego życia”, pracować przy “Grze o Tron”. A jeśli któregoś dnia zdecyduję, że jednak nie chcę już tego robić, albo że chcę zdobyć wykształcenie, wtedy wrócę do szkoły, zrobię sobie powtórkę, wezmę korepetycje i zdam egzaminy. I taki mam plan na teraz. Oczywiście rozumiem, że niektórzy ludzie się ze mną nie zgodzą, ale to nie szkodzi, bo to jest droga, którą obrałam i której nie żałuję.

Dajemy młodym ludziom narzędzia, dzięki którym mogą sobie pomagać w nauce i dzielić się wiedzą. Co sądzisz o social learningu? Używałaś kiedyś internetu w celach edukacyjnych?

- Oj, nigdy nie używałam narzędzia tego typu, ale czytałam o Brainly.com wiedząc, że będziemy robić ten wywiad i sądzę, że to fantastyczny pomysł. Fajnie jest mieć możliwość otrzymania pomocy nie od nauczyciela, który patrzy na ciebie z góry, a od osoby, która jest na równi z tobą. To świetne współpracować z innymi ludźmi, którzy przygotowują się do egzaminu lub mają go już za sobą. Można później go zdać śpiewająco, mając w głowie czyjeś porady. Myślę, że to po prostu świetny pomysł i zdecydowanie jest to coś, czego będę używać, kiedy wrócę do nauki i będę zdawała egzaminy.

Świetnie się składa! Wkrótce zamierzamy uruchomić portal w języku angielskim, już teraz gorąco zachęcam do jego używania. Możesz być pewna, że otrzymasz i od nas zaproszenie!

- OK, super!

A jaki jest Twój ulubiony przedmiot szkolny?

- Zapewne spodziewasz się usłyszeć, że aktorstwo, albo coś w tym stylu, ale mój ulubiony przedmiot to matematyka.

Autorskie zdjęcie Maisie w koszulce programu. Fot. za Facebook.com/maisiewilliamsfans.

Wow! Jestem zdziwiony!

- Tak, wiem! (śmieje się). Większość ludzi pewnie pomyślałaby, że lubię angielski, ale wolę matematykę. To dlatego, że w matematyce odpowiedź jest albo dobra, albo zła, nie ma nic pomiędzy - żadnych odcieni szarości. I jestem okropna w pisowni a za to się traci punkty w angielskim. Z kolei nauki przyrodnicze są dla mnie zagmatwane. Wygląda na to, że mam głowę do matematyki. To mój najsilniejszy przedmiot i sprawia mi też największą przyjemność. Niestety, kiedy byłam w szkole nie układało mi się najlepiej z niektórymi nauczycielami matematyki. Może dlatego jej nauka sprawiała mi trochę więcej trudności (śmieje się). I przeważnie tak właśnie jest, nie chodzi nawet o sam przedmiot, ale o nauczycieli i jak ci się z nimi układa. Ale tak, matematyka jest moim ulubionym przedmiotem, co może być dużą niespodzianką. :)

Wspomniałaś o problemach z nauczycielami jeśli chodzi o twoje aktorstwo. Czy miałaś czasem problemy z motywacją?

- Tak, jak najbardziej! Kiedy przechodziłam przez ten trudny okres łączenia szkoły i pracy na planie, najchętniej spędzałabym cały czas na “Grze o Tron”. To była najlepsza rzecz, jaka mi się kiedykolwiek przydarzyła. Wiesz, jeśli ktoś popsuje ci nastrój, mówisz sobie “OK, mogę albo przelecieć ten scenariusz i zobaczyć, co będę robić przez kolejny rok albo mogę przeczytać podręcznik i zacząć powtórkę do egzaminu”. Oczywiście, że wybiorę scenariusz. Miałam poczucie, że i tak nie czekały mnie żadne konsekwencje, bo tak zupełnie szczerze, to w szkole czułam, że ludzie nie cieszą się z tego co osiągam, byli po prostu niezadowoleni, że nie wykonuję poprawnie zadań. Byłam tylko punktem na ich liście. Czułam się bardziej jak numer, niż jak osoba, rozumiesz? To było naprawdę przytłaczające. Z takim podejściem myślisz sobie “jeśli mi nie pomożecie, to nie będę się starała”, a ja właśnie trochę taka byłam. Jestem bardzo uparta. Kiedy coś robię, to robię to tak, jak chcę. Teraz jestem w nowej szkole, tutaj ludzie są o wiele bardziej pomocni.

Nasze badania pokazują, że wiele młodych ludzi nie jest w stanie zdefiniować swoich mocnych stron i talentów, mają również problemy z brakiem motywacji do ich rozwijania. Jak myślisz, co może być tego przyczyną? Jak można im pomóc?

- Sądzę, że wiele osób w moim wieku nie ma pojęcia, co chce robić w przyszłości. Idą do szkoły i uczą się przedmiotów, które poniekąd są im narzucane. I tylko dlatego, że mają z czegoś dobre oceny, kończą zajmując się informatyką lub czymś innym. Mam wielkie szczęście, że znalazłam coś, co naprawdę chcę robić. Podejmowanie takiej decyzji, tak wcześnie, jest bardzo trudne. Nie wiem co będę robić za dwadzieścia lat. Ale wiesz, zawsze jest czas, żeby zmienić zdanie. I uważam, że obranie sobie jednego celu, trzymanie się tego, jeśli to jest to, co chcesz robić, jest świetne! Ale świat się przecież nie zawali jeżeli w pewnym momencie coś się zmieni i z jakiegoś powodu z tego zrezygnujemy.

Przykładowo, jeśli coś ci sprawia przyjemność i lubisz nauczycieli z tego przedmiotu, to jasne, spróbuj tego. Ale jeśli potem, nawet po paru latach, odkryjesz, że to jednak nie to, to przecież nie musisz w tym siedzieć na siłę do końca życia. To tak nie działa. Smutne, że czasem wymaga się od nas, żebyśmy na tak wczesnym etapie decydowali o tym, co chcemy robić do końca życia. Niektórzy faktycznie przy tym zostają, a być może to, czym tak naprawdę chcieliby się zajmować to latanie samolotem. Uważam, że każdy ma prawo do zmiany zdania, wraz z naszym rozwojem i dorastaniem zmienia się nasza osobowość.

Masz jakieś rady dla młodych ludzi, którzy teraz odkrywają co kochają robić i jakie są ich pasje?

- Wiele ludzi powtarza, że jeśli w coś wierzysz, to uda ci się to osiągnąć. I mówią, że jeśli masz pasję to uda Ci się osiągnąć sukces. Ja tak nie uważam. Moim zdaniem, jeśli czegoś chcesz, to musisz na to zapracować. Nikt ci tego nie poda, ot tak, na tacy. Ja miałam na tyle szczęścia, że moja przygoda z aktorstwem zaczęła się bardzo wcześnie, ale wiesz, tu chodzi o to, żeby być we właściwym miejscu, o właściwym czasie i znaleźć swoją grudkę złota w całym tym błocie. Musisz czekać na swoją szansę, szczególnie w w tej branży.

Wydaje mi się, że wiele osób zbyt pochopnie radzi “rób to, co chcesz”. To nie zawsze jest takie proste, trzeba sobie wypracować drogę do celu. A jeśli poczujesz, że chcesz zrezygnować, to być może to nie to, co powinieneś robić. Może brzmi to nieco przytłaczająco, ale w to właśnie wierzę. Gram i to jest to, czego chciałam, ale jeszcze nie jestem u celu. Tak naprawdę, w życiu nigdy nie osiągasz celu, zawsze chcesz więcej i lepiej, chcesz robić coś innego. Więc sądzę, że niczego nie można dostać podanego na tacy, jeśli czegoś chcesz, to musisz sobie na to zapracować samodzielnie, a jeśli nie jest ci to po drodze, to zmień to.

Cóż, Twoja praca nie jest łatwa. Czujesz się czasem na tyle zdemotywowana, że rozważasz poddanie się (koniec aktorstwa)?

- Tak. Są takie dni, kiedy mam dołka, tak jak każdy inny. Siedzę wtedy sama w domu i myślę sobie jakby to było, gdybym była po prostu jak każdy inny. Trochę przegapiam dorastanie, wiesz? Wszystkie moje koleżanki mają chłopaków itp. A ja nigdy nie bywałam w szkole, nigdy nie miałam takiego kółka przyjaciół.

Na zdjęciu: Maisie Williams. Fot. Floris Looijesteijn (CC BY 2.0).

Ok, miałem nie zadawać tego pytania, ale skoro już poruszyłaś temat, masz chłopaka?

- Nie, nie mam… Rozmawiam teraz z kimś. Zaczęłam nową szkołę i poznałam kogoś nowego, naprawdę dobrze się dogadujemy :).

A więc jak różni się Twoje życie od życia innych nastolatek?

- Dorastałam bardzo szybko i przez to wiele osób uważa mnie za nudną. To dlatego, że mam wiele zobowiązań, których oni jeszcze nie mają. Wydaje mi się, że to wszystko dzieje się normalnie, tyle tylko, że zbyt prędko. Nie powinnam była się wyprowadzać z domu w wieku 16 lat, powinnam się wyprowadzić gdy będę miała 20, tak jak większość ludzi. Chodzi mi o to, że kocham to co robię, ale czasami zastanawiam się co by było, gdybym była normalniejsza, co jeśli to, co mnie spotkało nie miałoby miejsca? Co gdybym nie poszła na przesłuchanie tamtego dnia? I tak, czasami taka wizja brzmi pięknie i cudownie, gdybym mogła po prostu leżeć w łóżku cały dzień, ale nie mogę tego zrobić. Czasami to brzmi bardzo przekonująco. Ale niestety… Nie. Właśnie na szczęście! Myśl o tym, że pójdę do pracy z tymi wszystkimi fantastycznymi aktorami i że znowu będę miała okazję skorzystać z tych wszystkich niesamowitych możliwości przeważa nad złymi aspektami. No ale tak, czasami bywa, że mam dołek, tak jak wszyscy inni i bywa, że ciężko mi utrzymać to szalone tempo.

Jakie są Twoje plany na przyszłość? Gdzie jest Maisie Williams za 5, 10 lat?

- Mam takie wielkie marzenie… Zawszę mierzę wysoko i mam wielkie marzenia, bo czemu nie? Dobrze jest stawiać sobie wysokie cele. Chcę mieszkać w Nowym Jorku. Dużo o tym myślałam i do 18 roku życia chciałabym się już tam przeprowadzić. To trochę przerażające (śmiech). Chcę mieszkać w małym studio na Times Square. Już teraz można powiedzieć, że to trudny plan. No i nie będzie to tanie. Do tamtego czasu muszę zdobyć rolę w wielkich hitach kinowych i zarobić mnóstwo kasy na mieszkanie w Nowym Jorku. Podsumowując, na dzień dzisiejszy widzę siebie mieszkającą w Ameryce - do takiego momentu dotarłam w moich planach. Ale wiesz, rok temu chciałam mieszkać w Londynie, więc to wszystko się może zmienić, sama nie wiem (śmieje się). Bardzo też chciałabym zamieszkać w Amsterdamie.

Możesz nam powiedzieć coś o swoich najnowszych projektach?

- Jasne! W październiku będę kręcić film pt. “The Falling”. Opowiada on o masowej histerii w latach 60. XX wieku. Gram tam główną rolę i nareszcie wszystko zaczyna nabierać kształtów i wygląda to znakomicie. Scenariusz jest fantastyczny. Uwielbiam grać Aryę i moje inne role, bo jestem podobna do tych postaci. Ta jednak nosi w sobie wiele emocji, których ja nigdy nie miałam okazji doświadczyć i mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała. Dzieje się tam mnóstwo rzeczy, ona jest sama w tym wielkim świecie i brakuje jej mocnej więzi ze swoją matką. Kiedy po raz pierwszy czytałam scenariusz, pomyślałam sobie: “O nie, nie wiem czy dam radę”. Na pewno będzie to trudne, jednak lubię wyzwania i naprawdę nie mogę się już doczekać tej pracy. Ten film różni się od tego, co zazwyczaj robię, strasznie mnie cieszy, że fabuła jest osadzona w latach 60. i już nawet trochę o tym czytałam. Szukałam starych artykułów z 1969 roku, aby móc poczuć się tak, jakbym była w tamtym świecie i sprawić, by było to wiarygodne. No i wreszcie będę grała z fantastycznymi aktorami w moim wieku.

Czy lubisz Aryę Stark? Co Was łączy, a co różni?

- W rzeczywistości, wiele nas łączy. Ja jestem trochę chłopczycą, nie przebieram w ciuchach jak większość dziewczyn, lubię to, ale jakoś specjalnie nie zwracam na to uwagi. Kiedy byłam młodsza, miałam silną więź z moimi braćmi i zawsze razem broiliśmy. Pamiętam, jak pewnego razu, gdy mama zostawiła nas samych w kuchni, wzięliśmy z braćmi bitą śmietanę i mój brat “wsprayował” mi ją do ust tak, że wyleciała nosem. To takie wygłupy, jestem w stanie sobie wyobrazić Aryę, robiącą takie rzeczy ze swoimi braćmi, na co jej siostry zareagowałyby pewnie: “Ach, nie bądź taka głupia” i Sansa pewnie powiedziałaby, że “to takie niedojrzałe” (śmieje się). Dostrzegam pewne podobieństwa.

Arya posiada zdolność mówienia ludziom wprost tego, co o nich myśli. Ja nie jestem aż taka odważna. Czasami chciałabym być, bo mam tendencję do owijania w bawełnę i paplania, tak jak to robię teraz (śmieje się). Kiedy mam z kimś problem, chciałabym żeby ten ktoś podszedł do mnie i powiedział mi o tym, moglibyśmy coś zmienić i iść dalej. Ale jestem naprawdę kiepska w konfrontacjach. Czasami chciałabym móc po prostu powiedzieć: “Nie rób tego, to mnie denerwuje” i wszystko byłoby dobrze. No ale zamiast tego milczę przez co zbieram w sobie negatywne emocje i w efekcie jestem bardziej poirytowana, niż byłoby to konieczne. Tak więc czasami chciałabym umieć przekazać co myślę, bez bycia niegrzeczną, tak jak to robi Arya.

Sądzisz, że robienie tego, co się kocha jest kluczem do sukcesu? Co jeszcze jest konieczne?

- Jeśli naprawdę wystarczająco kochasz to, co robisz, to zrobisz wszystko, żeby osiągnąć cel i nic cię nie zatrzyma. W tym roku byłam w Nowym Jorku i miałam okazję zobaczyć musical Chicago na Broadway. Jak tam siedziałam na widowni, to pomyślałam sobie: “Koniec z aktorstwem, chcę robić to co oni”. I zrobiłabym wszystko, żeby móc grać i tańczyć na scenie. Teraz gram, ale kiedy tylko pojawi się okazja, wykorzystam ją. Wiem, że tak zrobię, bo to moja absolutna pasja i tak jest od kiedy… Cóż, od kiedy tylko pamiętam. A więc, jeśli jeszcze nie jesteś u celu, to będziesz wciąż pchać się do przodu. Nigdy nie zadowolisz się drugim miejscem, jeśli naprawdę coś jest twoją pasją. Mam nadzieję pewnego dnia występować w Chicago, a kiedy mówię, że mam nadzieję, to mam na myśli, że nie poprzestanę dopóki nie padnę trupem. No ok, teraz to trochę żartuję, ale to jest moja pasja i chcę to robić.

Słyszałem, że odwiedziłaś już kiedyś Polskę…

- Tak, byłam w Polsce w maju. Pojechałam do Warszawy z moją agentką, gdzie spędziłyśmy kilka dni. Trochę pozwiedzałyśmy i pokręciłyśmy się po mieście. Jeździłyśmy takimi genialnymi oldschoolowymi dorożkami, było fantastycznie! No i pogoda była wspaniała, a szczerze mówiąc nie spodziewałam się tego po Polsce. W sumie to nie wiem czego tak naprawdę się spodziewałam, ale było bardzo ciepło i nawet nieźle się opaliłam. I polskie kobiety są takie piękne. Było cudownie! Może Polska nie była nigdy na mojej liście jako jedno z tych miejsc, które zawsze chciałam odwiedzić, nie była to jedna z tych rzeczy, które chciałam zrobić przed śmiercią, ale teraz na pewno chcę tam wrócić. Tak naprawdę to nigdy nie wiesz czy jakieś miejsce ci się spodoba, czy nie, dopóki tam nie pojedziesz. Ale teraz już tam byłam i było tak pięknie i miło. Macie przepiękną kulturę! Tak, było naprawdę świetnie.

W takim razie mam nadzieję, że kiedyś przyjedziesz do Krakowa i wpadniesz do biura Zadane.pl na herbatę.

- Jasne, że tak! Kiedy ostatnim razem rozmawiałyśmy o przyjechaniu do Polski, to wszyscy mi mówili “musisz przyjechać do Krakowa!”. A więc na pewno tak zrobię.

Świetnie! W takim razie, mam nadzieję, do zobaczenia w Krakowie. To już wszystkie pytania, jakie dla Ciebie przygotowałem. Dzięki wielkie za Twój czas!

- Dzięki, Kuba! Dzięki wielkie za ten wywiad, naprawdę mi się podobało!

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis

Komentarze 3

system60
794
system60 794
#122.10.2013, 18:18

Oni kreca 4 czesc a nasza TV nie skonczyla wyswietlac 3 czesci ,zaczeli i nagle przestali ,jak z wieloma innymi filmami ,po cholere wyswietlaja kilka odcinkow i koncza na nich .

Profil nieaktywny
Trollglodyta
#223.10.2013, 05:49

SUPER!

raftom41
80
#323.10.2013, 13:44

swietny serial...tylko niech kreca szybciej !!! :)