Do góry

Plażologia

Smażenie się na patelni pokrytej piaskiem to zajęcie męczące, nużące i niebezpieczne dla zdrowia. Czym zatem wytłumaczyć magnetyczny pociąg do kolektywnego przypiekania?

Słońce, piasek, lektura - zestaw idealny? Fot. aafromaa (CC BY 2.0)

Urlop to w dzisiejszych czasach przymus towarzyski określający człowieczą pozycję społeczną, zawodową i materialną. W myśl zasady - pokaż mi fotkę z plaży, a powiem ci, kim jesteś i ile zarabiasz. Nic więc dziwnego, że aż 9 proc. turystów przepytanych przez Halifax Travel Insurance kłamie na temat swoich wakacji.

Badani ściemniają na przykład, że podczas urlopu pogoda była wspaniała, nawet jeśli znaleźli się w źrenicy oka cyklonu. Twierdzą, że jedzenie było wyborne, nawet jeśli tak naprawdę podawano im pod nos zatrute ravioli, które zawierało w sobie tyle bakterii, że gryzło i miało istotny wpływ na ewolucję nowych form życia.

Zakłamani turyści opowiadają znajomym bajki, że tubylcy okazali się niezwykle uprzejmi, chociaż tak naprawdę ukradli im aparaty cyfrowe i pluli do zupy. Najlepsi zaś oszukują w ogóle, że gdziekolwiek byli, chociaż w rzeczywistości dwa tygodnie spędzili na kanapie w domu, chowając się przed listonoszem i sąsiadami za spuszczonymi zasłonami.

Palma w CV

Kłamliwi turyści zachowują się racjonalnie. Udany urlop to dzisiaj ważna pozycja w życiorysie i rozwoju osobistym - jak kiedyś umiejętność tańczenia fokstrota. Jeśli nie lubisz plaży, surfingu ani kamieni ustawionych na innych kamieniach, zwanych przez entuzjastów wakacji zabytkami, jesteś uważany za dziwaka. Gołym okiem widać to na Facebooku - masowym targu próżności i egocentryzmu. Latem ludzie umieszczają tam tylko dwa rodzaje zdjęć: albo nowo narodzonych dzieci, albo świeżych kokosów. Palma to podstawa. Absolutne minimum. Musi być, choćby nawet i z plastiku. Dzięki zdjęciom na plaży w cyberświat człowiek wysyła sygnał - byłem, widziałem, wróciłem opalony.

Twoje wakacyjne fotki krzyczą za Ciebie: jestem młody, jestem dynamiczny i daję napiwki. Wakacje są dziś niemal tak samo istotne jak zsynchronizowane CV, jak iPod, iPhone, karta członkowska w klubie fitness i album ze zdjęciami papieża. Gorące lato powoduje, że ludziom rozpuszczają się mózgi i robią oni rzeczy, na które w innych okolicznościach pogodowych nigdy by się nie zdecydowali. Wydaje się, że racjonalnie myślenie także bierze sobie zasłużony urlop.

Wakacyjna konieczność - palmy. Fot. ajcreencia (CC BY 2.0)

Wakacyjny terror

Największą zmorą urlopu jest stykanie się z ludźmi, którzy chcą nam odebrać pieniądze. Jeśli nam wynajmują mieszkanie, sprzedają lody, podają w restauracji albo siedzą w kasie kolejowej, wręcz nie wypada im powiedzieć, żeby się nie chytrzyli na nasze karty kredytowe. Do tego jeszcze przypiekany słońcem mózg przestaje myśleć, że woda powoduje utonięcia i przeziębienia, z gór można spaść, na terenach płaskich wiele jest much, głodnych komarów, ptaków wydających piskliwe dźwięki, zaś w lasach rośliny drapią, parzą i kaleczą, a kleszcze zapalają mózgi sposobem wirusowym.

Upojony 30 stopniami w cieniu turysta nie dostrzega, że za granicą wszystkie widoki są takie same, tak jak i menu w restauracjach. Nie widzi, że urlopy narażają człowieka na stykanie się z przypadkowymi ludźmi, od których można się zarazić katarem albo świńską grypą i którzy opowiadają o swoich problemach, poglądach politycznych, a najczęściej pokazują zdjęcia swoich nowo narodzonych dzieci. Jakby nie mogli ich umieścić na Facebooku.

Parawan oknem na świat

Ulubionym miejscem większości turystów jest plaża. Na zdrowy rozsądek trudno pojąć, co takiego kryje się w połączeniu słońca, kryształków kwarcu i olejku kokosowego, że zmusza ludzi do plażowego sadomasochizmu. Latem na plaży jest przecież tłoczno, duszno i gorąco. Jak w tramwaju w godzinach szczytu. A zasadniczo oprócz dewiantów lubieżnie ocierających się o współpasażerów nikt nie lubi obficie pocić się w środkach transportu publicznego pozbawionych klimatyzacji.

Jednak latem ci sami ludzie, którzy klną na tramwajowy zaduch, słono płacą pazernym hotelarzom, aby przez dwa tygodnie pocić się na plaży. Za dodatkową atrakcję teoretycznie robi woda, ale gdy się człowiek głębiej zastanowi, atrakcja to wielce wątpliwa. Morza i oceany są bowiem zazwyczaj lodowato zimne, powodują utonięcia, pogryzienia, oparzenia meduz, a także umożliwiają zetknięcie ze zidentyfikowanymi obiektami pływającymi pojawiającymi się na powierzchni dzięki pracy jelit grubych innych plażowiczów.

Sam piasek to też mordęga. Parzy stopy, wywołuje swędzenia i wkrada się w różne części ciała, z których potem trudno się go pozbyć. Do tego dochodzą wrzaski, niebezpiecznie latające piłki, natrętne osy oraz jeszcze bardziej natrętni sprzedawcy zeschniętych pączków. Po latach wnikliwych badań empirycznych naukowcy w końcu pojęli źródła kolektywnego zamiłowania do plażowego sadomasochizmu. Odpowiedzi udzieliła statystyczna, stereotypowa wścibska ciotka, która materializuje się na piasku uzbrojona w ogromną lornetkę i która chodzi na zatłoczoną plażę, aby bez wstydu i skrępowania podglądać innych ludzi. Według niej główną zaletą plaży jest to, że człowiek nie musi się chować za firanką. Wystarczy parawan.

Plaża przyjemna… bywa. Fot. PYM.

Babki na piasku

Na plaży największy entuzjazm budzą młode dziewczęta, które cały rok głodzą się za pomocą liścia sałaty i połówki grejpfruta tylko po to, aby przez dwa tygodnie ogniskować na sobie wzrok plażowiczów. Ich budowa ciała wzbudza podziw i pogwizdywanie. Chociaż tak naprawdę powinna wywoływać raczej współczucie.

Przed zagłodzonymi dziewczynami rozkładają się zazwyczaj dojrzali fizycznie mężczyźni, którzy również pedantycznie dbają o swoje ciała, aplikując sobie olbrzymie dawki nie do końca legalnych środków chemicznych, dzięki którym wyglądają, jakby byli wyrzeźbieni z bekonu. Panowie ci pojawiają się na plaży, aby stać w szerokim rozkroku z rękami na biodrach, jakby pod pachami nosili niewidzialne arbuzy. I materializują się na plaży już opaleni (zazwyczaj na kolor pomarańczy), wychodząc ze słusznego założenia, że bycie bladym nad morzem to towarzyski nietakt.

Ten nietakt popełniają głównie młodzi, chudzi chłopcy, którzy przychodzą na plażę, żeby rozłożyć ręczniki zaraz za anorektycznymi dziewczętami i mieć nadzieję. Chłopcy ci nigdy nie leżą na plecach, a w okolicach podbrzusza wykopują sobie w piasku niewielkie dołki. Dodają sobie animuszu głośnymi opowieściami o miłosnych podbojach i ilościach spożytego piwa, ale szybko się zapominają i wkraczają na tematy dotyczące gier komputerowych i kwantów. (Nie dlatego jednak przegrywają konkurencję z umięśnionymi mężczyznami. Młode dziewczęta wychodzą z plaży z kulturystami, gdyż w wyniku wyniszczającej diety są niezwykle słabe i potrzebują silnej męskiej ręki, aby się poruszać).

Spore zamieszanie wywołują także matki z małymi dziećmi, które pojawiają się na plaży głównie po to, żeby te dzieci zgubić i płakać, dzięki czemu co chwilę ogłaszane są komunikaty, że “zgubiła się Marysia lat 3. Ubrana była w różowe majteczki. Zapłakana mama czeka przy stanowisku ratowniczym nr 4”.

Na plaży spotkać można także intelektualistów, którzy wykorzystują słoneczne wakacje do przeczytania tych mądrych książek, które zawsze planowali przeczytać, ale nie mieli czasu. Magia promieni słonecznych powoduje jednak, że na plaży naukowe książki zamieniają się w tomy o tytułach takich jak “Projekt Alfa” albo “Oddział Delta”.

Na plażę przychodzą też osobnicy o skłonnościach samobójczych, których można poznać po tym, że przy 40-stopniowym upale uprawiają sport, grając w siatkówkę, budując zamki lub ćwicząc tai chi, i marzą o zawale albo chociaż o udarze słonecznym.

Plaża to także miejsce, gdzie można wpaść na rewolucyjne teorie społeczne, np. dotyczące rasizmu. Większość białych plażowiczów smaży się nad morzem głównie po to, aby się opalić. Wynika więc z tego, że rasizm to forma zazdrości. Biały nie lubi ludzi o ciemnym kolorze skóry, gdyż tak pożądaną przez niego opaleniznę posiedli oni naturalnie i dożywotnio. I nie muszą się męczyć słońcem, tłumami, zagubionymi dziećmi, meduzami ani nachalnymi sprzedawcami zeschniętych pączków.

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis

Komentarze 27

checkmate
6 858
checkmate 6 858
#130.06.2013, 02:31

"Na plażę przychodzą też osobnicy o skłonnościach samobójczych, których można poznać po tym, że przy 40-stopniowym upale uprawiają sport, grając w siatkówkę, budując zamki lub ćwicząc tai chi, i marzą o zawale albo chociaż o udarze słonecznym".
-----
Ileż to głupot można się o sobie dowiedzieć na emito...
Chodziłem pograć w "kosza" na 3-4 godz przy tej temperaturze
i jakoś nie trafił się ani zawał ani udar.
Natomiast zrzucenie 13kg nadwagi wprawiało w dobry nastrój...

MakasUK
78 455
MakasUK 78 455
#230.06.2013, 08:52

Nie zgadzam się z żadnym słowem napisanym w tym tekście.
Pan Radek lepiej niech pisze o nowych dietach cud np takiej 5:2, też modnej ostatnio jak te plażowe wakacje o których pisze.

AmadeuszMozArt
221
#330.06.2013, 09:21

nad wyraz smieszny artykul jesli brac go jako satyre, a juz mezczyzni, co wygladaja jak "wyrzezbieni z bekonu" to niestety spowodowali, ze moja klawiatura ni stad ni z owad stala sie kawowa...

Tak_to_ja
13 135
Tak_to_ja 13 135
#430.06.2013, 09:29

moim zdaniem, artykul nalezy traktowac z przymruzeniem oka :)
i niestety, troche prawdy w nim jest. Poczekajcie jeszcze ze dwa, trzy tygodnie, a na portalach spolecznosciowych beda pojawiac sie, jak grzyby po deszczu, fotki ze slonecznej Italii, Hiszpanii i wielu innych "modnych" kierunkow.

Tak_to_ja
13 135
Tak_to_ja 13 135
#530.06.2013, 09:31

a czytac na plazy wrecz uwielbiam! :)
i kupuje kawe od panow, ktorzy roznosza "zeschniete" paczki :)

salmo
3 309 226
salmo 3 309 226
#630.06.2013, 09:52

Bardzo fajny artykuł, przecież są wakacje, czas poluzować gumkę w majtkach i się nie napinać zbytnio :)
Inna sprawa, że wiele sytuacji przedstawionych w artykule można zaobserwować na wakacjach.

bialy78
75
bialy78 75
#730.06.2013, 11:39

sama prawda, co widac po komentarzach na tym malym forum jak was to boli i jak to przezywacie...na kazdej polskiej i nie tylko plazy to widac ... nie twierdze ze zdrowy tryb zycia jest zly ale nacystyczne zachowania sa zalosne (

alluvial
3 104
alluvial 3 104
#830.06.2013, 12:09

Co za belkot...Rozumiem, ze artykul mial byc w tonie ironiczno-przesmiewczym, ale do takiego pisania trzeba miec talent. I nie chodzi mi tutaj o zawartosc merytoryczna, bo jest w tym troche racji, a o forme w jakiej calosc zostala podana.

basia0412
56
#930.06.2013, 12:09

Satyra jak się patrzy - to fakt!! Ale obrazek społecznego uwielbienia tłoku, upału i "opróżniaczy portfelowych" pierwszorzędny.
takiemu wypoczynkowi mówimy zdecydowane NIE.
Preferowany namiocik, książeczka, cisza i spokój. Mazury czekają. Mąż szykuje wędki. Dziecko do dziadków. I proszę przepis na odpoczynek podany na tacy.

miawallace
170 18
miawallace 170 18
#1030.06.2013, 12:22

Kabareton, z niektórymi podanymi faktami się zgadzam

''Latem ludzie umieszczają tam tylko dwa rodzaje zdjęć: albo nowo narodzonych dzieci''

Jest tego tysiące, jak nie miliony.

Tak_to_ja
13 135
Tak_to_ja 13 135
#1130.06.2013, 12:37

i palma, palma musi byc! :)
jesli wakacje, to tylko za granica, a Polska raczej sie nie liczy ;)
i panowie z arbuzami pod pachami, standard. No i solarka przed wyjsciem na plaze, to koniecznosc ;)

miawallace
170 18
miawallace 170 18
#1230.06.2013, 12:44

#11

No bo przecież zanim się opalą to muszą chyba jakoś wyglądać :D

Tak_to_ja
13 135
Tak_to_ja 13 135
#1330.06.2013, 13:41

oj tak :)

pablorico83
331
#1430.06.2013, 16:59

leżenie na plaży w PL nad jeziorkiem czy nad morzem-bezcenne.gwarancja fajnych dupeczek tylko u nas.
hiszpania czy grecja pełna cellulitu xxl z uk-nie dziękuję.

udanego wypoczynku w kraju,tym którzy się tam wybierają:D

bus_37
Dundee
24 200 114
bus_37 Dundee 24 200 114
#1530.06.2013, 17:01

Solarium przed wakacjami to raczej konieczny zabieg chronicy skore, zwlaszcza dla synow i corek "mlynarza".

A tak poza tym to
"Pamietniki z wakacji" Polsat2

MakasUK
78 455
MakasUK 78 455
#1630.06.2013, 18:59

Jasne, że urlop do odpoczynku, ale czemu służy ten tekst nie mam pojęcia

MakasUK
78 455
MakasUK 78 455
#1730.06.2013, 18:59

Bus ja tam lubię swoją młynarską skórę

Profil nieaktywny
kombajner
#1830.06.2013, 19:58

Dziewczyy lubią brąz

Tak_to_ja
13 135
Tak_to_ja 13 135
#1930.06.2013, 20:04

braz postarza. A juz taki zoltawy, z solarki, to rzuca sie w oczy, jak malo co. I nie bardzo rozumiem, w jaki niby sposob ma przed czymkolwiek i w jakikolwiek sposob sluzyc? czemu? komu? bo raczej nie skorze.

bus_37
Dundee
24 200 114
bus_37 Dundee 24 200 114
#2030.06.2013, 20:54

Nie chodzi o przwalenie czekolady, tylko o delikatna pre-opalenizne, zeby sie nie zjarac w pierwszy dzien na wczasach.

Jeeeez.

elastycznyjozef
21 092 15
elastycznyjozef 21 092 15
#2130.06.2013, 21:00

Słowo plaża i odmiany wystąpiło w artykule 35 razy. Dziennikarstwo poziom pro.

Tak_to_ja
13 135
Tak_to_ja 13 135
#2230.06.2013, 21:23

Bus, slonce trzeba dawkowac stopniowo i uzywac kremow z filtrami ochronnymi. Im bielsza skora, tym wyzszy filtr. W miare nabywania opalenizny mozna filtr zmniejszac. Unikac opalania miedzy dwunasta, a pietnasta i uwazac, zeby to nie byl pierwszy i ostatni zarazem dzien na plazy.
To takie podstawowe zasady, ktore slyszalam od dziecka.
Za to pierwszy raz slysze o solarce, jako sposobie ochrony mojej skory.

urko
19 410 56
urko 19 410 56
#2301.07.2013, 07:19

Pan autor zdecydowanie powinien poszukać innego źródła zarobkowania... czytać się tego nie da.

MakasUK
78 455
MakasUK 78 455
#2401.07.2013, 17:02

bus_37
#20 | Wczoraj - 20:54

Nie chodzi o przwalenie czekolady, tylko o delikatna pre-opalenizne, zeby sie nie zjarac w pierwszy dzien na wczasach.

Jeeeez.

O mamo, pre-opalenizna...

;)

urko
19 410 56
urko 19 410 56
#2501.07.2013, 20:01

Po powrocie utrwalamy efekt za pomocą post-opalenizny ;)

gosia277
43
#2602.07.2013, 12:23

hehhe fajny artykul, dawno sie juz tak nie usmialam. No i jest w nim sporo prawdy, szczegolnie z tym fejsem, porazka.
A ja mieszkajac 7 rok w Szkocji marze juz o tym zeby sie smazyc na polskiej plazy przez cale 2 tygodnie, czytac badziewne gazety bez koniecznosci myslenia i zajadac codziennie tlusta rybke :) niech zyja wakacje :) udanych urlopow dla tych ktorzy sie nie napinaja i maja poczucie humoru :)

Mac.B
510
Mac.B 510
#2709.07.2013, 12:50

Tak, artykul fajny, chociaz przesadzony, ale zgadzam sie z wieloma obserwacjami Autora...
Z tym ze opisuje on raczej wakacje typowych klientów all inclusive.
Jak mieszkałem na południu uk, przygladalem sie Londonerom na plazy.
Potem gdzies na anglojezycznym forum był wpis ze ``Brit woman are ugly as f...``
Czy to prawda, hmmm...chyba niestety w 80 proc.tak

Na szczeście, teraz jestem na emigracji w miejscu prawie wakacyjnym, FRANCJA...

Jeśli ktoś z Was ma dośc ang. pogody i szuka wakacyjnego mieszkania nad Sródziemnym, od wlaścicieli,
albo domkow czy apart. letnich/ zimowych, prosze o kontakt !
Warto tu przyjechac....
Plaże czekają : Ile kosztuje Słonce ?